Rafał Mucha według doniesień sprzed kilku dni miał zostać odwołany z zarządu Enei we wtorek. I tak też się stało. Spółka wydała 21 listopada komunikat, że Mucha nie będzie członkiem rady nadzorczej po 30 listopada 2023 roku. Przyczyny odwołania nie wskazano. Ale według informacji mediów, powodem mógł być konflikt... jego brata z prezesem NBP.
Rafał Mucha jest wiceprezesem ds. finansowych w Enei. Jak dowiedziało się Radio Zet, na jego zwolnienie miało naciskać kierownictwo PiS-u. Z doniesień wynika, że Rafał Mucha dostał rykoszetem. Zmiany w zarządzie Enei mają być bowiem rewanżem kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości na bracie Rafała Muchy - Pawle, który jest członkiem zarządu Narodowego Banku Polskiego. W ostatnich tygodniach prowadzi on otwarty konflikt z prezesem Adamem Glapińskim. Najpierw pojawiły się doniesienia, że Pawłowi Musze obcięto nagrody za "dezorganizację prac banku centralnego", a później sam zainteresowany skarżył się w mediach, że Narodowy Bank Polski nie przestrzega przepisów i nie udostępnia kopii protokołów posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej "co najmniej części" członków zarządu NBP.
Narodowy Bank Polski wydał w tej sprawie oświadczenie. Napisano w nim, że: "za nieakceptowalne uznaje się postępowanie Pana Pawła Muchy, Członka Zarządu NBP, w szczególności polegające na wytwarzaniu atmosfery zagrożenia, rozliczeń, konfliktu, bezpodstawnych próbach narzucania wyłącznie własnego punktu widzenia, bezzasadnej krytyce współpracowników i Prezesa NBP, a także wszystkie inne działania sprzeczne z Zasadami Etyki Pracowników Narodowego Banku Polskiego". Do sprawy odniósł się też sam Paweł Mucha. Najpierw zacytował Ignacego Krasickiego, przekonując: "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Niechaj występek jęczy i boleje", a następnie dodał: "Dokumenty są jawne. Wystarczy je przeczytać. I jakich byśmy nie czytali wpisów na 'blogach', komentarzy do tych wpisów z linkami do treści naruszających dobra osobiste, to ostatecznie zostanie prawo i fakty".
Prezes NBP Adam Glapiński pytany o sprawę stwierdził natomiast, że "Mucha żąda niebotycznych kwot za swoją pracę, a sposób jej wykonywania tego nie uzasadnia". - Spór jest wyłącznie o nagrody i premie, reszta to didaskalia. Nie ma żadnego konfliktu - podkreślał.