Rząd dokończy przekop Mierzei Wiślanej. "Bandyckie szantaże odeszły wraz z PiS-em"

Rząd planuje dokończyć przekop Mierzei Wiślanej. I to do samego Elbląga. PiS chciał skończyć niemal kilometr wcześniej. Poprzedni rząd pieniądze na dokończenie inwestycji uzależniał od przekazania państwu większościowych udziałów w porcie.
Przekop Mierzei Wiślanej
fot. Adrianna Kuzko

Przekop Mierzei Wiślanej zostanie dokończony przez rząd Donalda Tuska. I to dosłownie, bo poprzednia władza planowała skończyć budowę 900 metrów przed nabrzeżami portowymi w Elblągu. Nowy rząd chce sfinansować drogę wodną do samego portu.

Mogę powiedzieć, że droga wodna, która ma połączyć elbląski port z Bałtykiem, zostanie dokończona. W 2024 roku nie ma już zapędów, aby odebrać ten port Elblągowi i to będzie elbląski port samorządowy

- powiedział na konferencji prasowej w Elblągu Jerzy Wcisła, senator Platformy Obywatelskiej cytowany przez Radio Olsztyn. 

Zobacz wideo Dlaczego przekopujemy Mierzeję Wiślaną?

PO dokończy Przekop Mierzei Wiślanej

PiS nie chciał pogłębić całego toru wodnego. Zamiast tego oferował bliżej nieokreśloną kwotę "100 mln zł" na dokończenie ostatnich 900 metrów inwestycji. Rząd stawiał jednak warunki - środki na dokończenie budowy miały trafić do Elbląga, ale tylko w zamian za większościowe udziały w porcie. 

- Te wszystkie banialuki, bandyckie szantaże, które politycy PiS-u stosowali wobec samorządu elbląskiego, że mogą ten odcinek wykonać, jeśli port zostanie przekazany państwu, odeszły wraz z PiS-em. Nikt już Elbląga nie będzie szantażował. Droga będzie wykonana do końca - do nabrzeży portowych, czyli tam, gdzie rzeczywiście zaczyna się infrastruktura portowa, a nie, tak jak ktoś sobie wymyślił, do obrotnicy - zadeklarował Jerzy Wcisła cytowany w wyborcza.pl. 

Senator stwierdził, że być może trzeba będzie zmienić sposób zabezpieczenia brzegów, bo ten obecnie wybrany niekoniecznie musi być najlepszy. Wcisła uważa, że są na to bardziej przyjazne środowisku i "być może tańsze" metody. Polityk zadeklarował, że będzie sugerował takie wykonanie analiz i ekspertyz w tym celu. 

Przekop Mierzei Wiślanej nigdy nie powinien powstać

Przed wyborami dużo mówiło się o różnych inwestycjach w Polsce, m.in. o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (CPK). Temat przekopu Mierzei Wiślanej był raczej pomijany. Dopiero po wyborach, w drugiej połowie października, Stefan Krajewski, poseł PSL i Trzeciej Drogi, powiedział, że "trzeba dokończyć tę inwestycję, oczywiście we współpracy z prezydentem [Elbląga - red.] Witoldem Wróblewskim". 

Choć Najwyższa Izba Kontroli w listopadzie przedstawiła wyniki kontroli Przekopu Mierzei Wiślanej, z których wynika, że projekt "stracił ekonomiczne uzasadnienie" już na początku realizacji inwestycji. Według danych z raportu na przestrzeni wspominanych lat budżet programu przekopu Mierzei Wiślanej miał spuchnąć o 125 proc. Zamiast zakładanych 880 mln zł ostatecznie wydano prawie 2 mld złotych. Według NIK-u takie nakłady finansowe były niewspółmierne do korzyści, a "inwestycja straciła uzasadnienie ekonomiczne". Podczas kontroli okazało się, że budżet przekroczono już w 2019 roku. Wtedy Urząd Morski podpisał umowę na pierwszą z czterech faz robót budowlanych o wartości 991,6 mln zł. Oznacza to, że minister właściwy ds. gospodarki morskiej wiedział, że budżet zostanie przekroczony i to znacznie. Jak czytamy, "przekop Mierzei Wiślanej z punktu widzenia korzyści ekonomiczno-społecznych nie byłby wskazany do realizacji". 

Więcej o: