34 000 000 000 000 dolarów. Tyle wynosi dług USA. Nigdy w historii nie był większy. Jest "ale"

Zadłużenie Stanów Zjednoczonych sięgnęło 34 bilionów dolarów i nigdy nie było tak duże. Trzeba jednak głębiej zanurkować w liczby, by przekonać się, co to dokładnie znaczy i czy naprawdę to tak bardzo źle.
Joe Biden, zdjęcie ilustracyjne
fot. REUTERS/KEN CEDENO

Do 34 bilionów dolarów wzrósł już dług publiczny USA. Ta granica została przekroczona po raz pierwszy. Stany Zjednoczone dobiły do niej kilka lat wcześniej, niż wynikało sprzed pandemicznych szacunków. Kongresowe Biuro Budżetowe prognozowało, że dług przekroczy ten poziom w 2029 roku fiskalnym. 

Zobacz wideo Witold Orlowski: Rada Fiskalna jako ciało tylko opiniujące, nie będzie nic znaczyć

Rekordowy dług USA

Dług Stanów Zjednoczonych zaczął gwałtownie rosnąć w trakcie pandemii, gdy amerykańska gospodarka stanęła. Rząd mocno zapożyczał się już za czasów Donalda Trumpa, a trend ten kontynuuje jego następca na fotelu prezydenta USA, Joe Biden. Pożyczki pozwalały ustabilizować gospodarkę i zapewnić wsparcie obywatelom. To poskutkowało jednak wzrostem inflacji, a w konsekwencji podniesieniem stóp procentowych i wzrostem kosztów obsługi długu. 

Te 34 bln dolarów to dług brutto, w który wlicza się środki, które rząd jest winien sam sobie. Gdyby odjąć tę kwotę, dług publiczny USA zmniejsza się do 26,9 bln dolarów, niemal tyle samo ile wynosi PKB Stanów Zjednoczonych.

Dług publiczny w stosunku do PKB spadł

Liczby bezwzględne jednak niewiele mówią, bo wartość pieniądza się zmienia. Dlatego dług publiczny zestawia się z produktem krajowym brutto. W drugim kwartale 2023 roku dług publiczny USA wynosił 119 proc. PKB (95 proc. jeśli nie wliczymy środków, które Skarb Państwa jest winien rządowi przez programy ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych) - czytamy na portalu Investopedia. Więc choć liczby są historycznie wysoko, to w rzeczywistości większy dług Stany miały w 2020 roku, gdy stosunek do PKB wynosił 133,5 proc. 

Ekonomiści z Penn Wharton School of Business w październiku oszacowali, że dług publiczny USA będzie naprawdę niestabilny dopiero wtedy, gdy w stosunku do PKB osiągnie relację na poziomie 200 proc. A na to Stany Zjednoczone potrzebują kolejnych 20 lat. 

Dla porównania dług publiczny Polski to około 50 proc. PKB. Nasz kraj wpisał do konstytucji limit długu na poziomie 60 proc. Takich liczb oczekiwała Unia Europejska przed przystąpieniem Polski do Wspólnoty. Nie musieliśmy wpisywać tego do ustawy zasadniczej, ale tak zdecydowaliśmy. Te 60 proc. obowiązuje póki co jednak każde państwo członkowskie. UE wymagało, by kraje dążyły do tego poziomu, ale w związku z pandemią rozpoczęto prace nad poluzowaniem zasad fiskalnych, na które obecnie jest przymykane oko. 

- Konstytucyjny limit należałoby znieść, nie ma on żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Polska wprowadziła go jako pierwsza na świecie. To pozostałość naszego udowadniania na siłę jak bardzo nadajemy się do Unii Europejskiej i jak poważnie traktujemy arbitralne zasady przyjęte w Traktacie z Maastricht, a wynikające z przestarzałej już ekonomii początku lat 90. Nie ma powodu, by uważać, że zadłużenie na poziomie 80 czy 90 proc. ma gorsze skutki dla gospodarki niż takie na poziomie 50 czy 60 proc. Wiele krajów zachodnich przekracza zresztą znacząco te 60 proc. - mówił w rozmowie z Next.Gazeta.pl ekonomista i polityk Lewicy Maciej Szlinder.

Według danych Międzynarodowego Funduszu Monetarnego największy dług w stosunku do GDP ma dziś Japonia - 214,27 proc. W Grecji jest to 192,41 proc., we Włoszech 140,57 proc, a w Portugalii 118,77 proc. Finanse państwa nie działają jak nasze domowe, a wysoki dług publiczny, nie musi oznaczać katastrofy. Dług zazwyczaj rośnie, gdy rząd wydaje, by poprawić sytuację obywateli. Jeśli więc państwo się zadłuża (mądrze), to zazwyczaj po to by inwestować, dzięki czemu pieniądze z długu trafiają do sektora prywatnego. Dług w ten sposób staje się narzędziem budowania dobrobytu, a kurczowe trzymanie się niskiego długu publicznego może zahamować rozwój państwa. Nie jest jednak tak, że dług nie ma limitów. W tym przypadku jest to wzrost inflacji, która może przyśpieszać przy zbyt gwałtownym zadłużaniu państwa. 

Więcej o: