CPK to planowany węzeł przesiadkowy, który ma zintegrować transport lotniczy, kolejowy i drogowy w Polsce. Dlatego wielkim zdziwieniem było dla wielu, gdy ks. dr Witold Okrasa, proboszcz parafii Wiskitki, podziękował CPK za "sfinansowanie renowacji trzech ołtarzy bocznych (Ołtarza Krzyża Świętego, Ołtarza Adoracji Trójcy Przenajświętszej przez Wszystkich Świętych oraz Matki Bożej Różańcowej), znajdujących się w kościele w Wiskitkach". Renowacje mają zostać pokryte przez CPK w całości. Wyniesie to 400 000 złotych.
"Gazeta Wyborcza" zwróciła się do rzecznika CPK Konrada Majszczyka, żeby wytłumaczył ten wydatek. On zdawał się być jednak zdziwiony, że przeznaczenie na ten cel 400 tys. zł budzi kontrowersje. - Przecież to oczywiste, że jako odpowiedzialny inwestor chcemy przeprowadzić nasze zadania inwestycyjne w atmosferze dialogu i w dobrych relacjach z mieszkańcami. To właśnie dlatego współfinansujemy projekty ważne dla lokalnych społeczności. (...) Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że kościół służy mieszkańcom, pełni też ważne funkcje społeczne i jest filarem lokalnej społeczności - tłumaczył.
W podobne tony uderzał też były już pełnomocnik rządu ds. CPK Marcin Horała. "CPK jak każdy odpowiedzialny inwestor prowadzi program wsparcia dla terenów objętych inwestycją. Wspieraliśmy budowę placów zabaw, wypoczynek letni dzieci i młodzieży, zakup sprzętu dla OSP, remonty i budowę dróg lokalnych, budowę lądowiska dla helikopterów w szpitalu, zakup autobusów na potrzeby komunikacji lokalnej oraz renowację zabytków. Rozumiem, że zabytki sakralne i w ogóle Kościół jako taki to są zabytki, organizacja społeczna i w ogóle ludzie drugiej kategorii i powinni być z takich programów wyłączeni?" - komentował w mediach społecznościowych.
Nowy rząd prawdopodobnie nie będzie jednak zadowolony z takich wydatków. Taka rozrzutność dziwi, zwłaszcza że przyszłość CPK jest bardzo niepewna. Maciej Lasek, nowy pełnomocnik rządu ds. CPK w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówił, że jest zaskoczony tą informacją i nie była ona z nim dyskutowana. - Podczas mojego spotkania z prezesem spółki CPK zarząd otrzymał jednoznaczną dyspozycję, by nie podejmować obecnie decyzji skutkujących wydawaniem publicznych pieniędzy (...). Widzimy właśnie kolejny dowód na to, że mozolnie budowana od kilku lat mitologia wielkiego projektu CPK to jedynie pretekst, zasłona dymna dla niepohamowanego wydawania środków publicznych na prawo i lewo - mówił.
Nowym pełnomocnik podkreślał, że to tylko utwierdza go w przekonaniu, jak ważne jest przeprowadzenie audytu w spółce. Przedstawiciele sejmowej większości od dawna bowiem zapowiadają, że w spółce zarządzającej projektem zostanie przeprowadzony audyt i na jego podstawie zostanie podjęta decyzja dotycząca przyszłości Portu. - Wszyscy mamy takie poczucie, że CPK to jest polityczny pomysł i w wielu wymiarach chory pomysł. Po wyborach zweryfikujemy ten projekt - zapowiadał we wrześniu Donald Tusk.