Trybunał Konstytucyjny orzekł, że procedura postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu jest niezgodna z konstytucją - chodzi o przepisy, które pozwalają postawić prezesa NBP zwykłą większości głosów w Sejmie. Zdanie odrębne zgłosili sędziowie: Bartłomiej Sochański i Rafał Wojciechowski - uznali oni m.in., że wyrok wychodzi poza zakres przedmiotu wniosku do TK. Wniosek posłów PiS rozpoznawał pięcioosobowy skład Trybunału Konstytucyjnej w składzie: prezes TK Julia Przyłębska - przewodnicząca, sędzia Krystyna Pawłowicz - sprawozdawczyni, sędzia Bartłomiej Sochański, sędzia Bogdan Święczkowski, sędzia Rafał Wojciechowski. - Wyrok jest ostateczny i podlega niezwłocznemu opublikowaniu - przypomniała Przyłębska.
Zdaniem wnioskodawców norma powodująca automatyczne zawieszenie w czynnościach po podjęciu przez Sejm uchwały o postawieniu danej osoby przed Trybunałem Stanu w sytuacji, gdy odnosi się do prezesa Narodowego Banku Polskiego, jest niezgodna z konstytucyjnymi i unijnymi gwarancjami dotyczącymi niezależności NBP i jego prezesa.
Posłowie PiS wskazywali między innymi, że decyzję o zawieszeniu podejmuje zamiast organu sądowego Sejm będący ciałem stricte politycznym, a przedłużające się zawieszenie w czynnościach może powodować utratę zaufania opinii publicznej wobec osoby zawieszonej. W ocenie wnioskodawców standard wynikający z domniemania niewinności, który nakazuje traktowanie osoby jako niewinnej do czasu wydania wyroku, jest w tej sytuacji iluzoryczny, a zawieszenie w czynnościach bez żadnych gwarancji proceduralnych i bez kontroli nad polityczną decyzją Sejmu stanowi nieproporcjonalne naruszenie prawa gwarantującego równy dostęp do służby publicznej.
"Trybunał Konstytucyjny uznał właśnie niezgodność z Konstytucją przepisów, które umożliwiały postawienie w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu oraz automatyczne zawieszenie Prezesa Narodowego Banku Polskiego. Nie można takich decyzji podejmować większością taką, którą dysponuje rząd" - skomentował poseł PiS Krzysztof Szczucki, przedstawiciel wnioskodawców.
Sędzia Krystyna Pawłowicz w uzasadnieniu podkreśliła m.in., że nie zakwestionowano samej możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności prezesa NBP, ale błędna jest jednak sama procedura. Zdaniem sędziów Trybunału Konstytucyjnego większość, która pozwalałaby na postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu, powinna być taka sama jak w przypadku np. ministrów - 3/5 Sejmu, czyli 276 posłów. Pawłowicz dodała, że konstytucja nie przewiduje większości kwalifikowanej w postaci zwykłej większości. I z tego wynika, iż przepis, który na tej podstawie umożliwia postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu, nie może być uznany za zgodny z konstytucją. TK w tym przypadku zobowiązał Sejm do znowelizowania przepisów tak, aby decyzja w parlamencie zapadała większością kwalifikowaną (3/5 głosów). - Sejm jest zobowiązany konstytucyjnie do powstrzymywania się przed rozpatrzeniem każdorazowo złożonego wstępnego wniosku o pociągnięcie prezesa Narodowego Banku Polskiego do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu do czasu wykonania niniejszego wyroku w drodze ustawy. Na prawodawcy spoczywa również obowiązek dostosowania stanu prawnego do treści wyroku Trybunału Konstytucyjnego - dodała.
Postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu to jeden z punktów programowych "100 konkretów" Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk niedawno mówił, że jego zdaniem Glapiński "nie chroni banku i polskiego pieniądza".
- Będziemy podejmowali decyzje, gdy będziemy mieć stuprocentową pewność, że to nie naruszy polskich interesów. [...] Podejmiemy decyzje, nawet te najtwardsze, łącznie z postawieniem przed Trybunał Stanu pana Adama Glapińskiego tak szybko, jak to jest możliwe, ale w rygorach absolutnej pewności prawnej i politycznej, że nie przyniesie to szkód i że jest to uzasadnione. Potrzebujemy trochę czasu, daty w tej chwili nie podam - powiedział Tusk.
- Moim zadaniem nie jest polowanie na czarownice, tylko pilnowanie ładu - podkreślił premier. Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion mówił m.in. w "Studiu Biznes", że wśród kilku powodów wymienianych jako podstawa do pociągnięcia Glapińskiego do odpowiedzialności, on nie protestowałby tylko przy jednym: - Chodzi o polityczne sympatie i ukierunkowanie pana prezesa - mówił. - Były one nie tylko znane, ale równie mocno przez niego głoszone. Pokazywało to m.in. działanie NBP w 2020 roku, kiedy to osłabiał złotego, po to by bank centralny mógł wypracować większy zysk i dać go do budżetu państwa. To jest bezdyskusyjne. Jeśli politycy będą chcieli z tego powodu pociągnąć pana Glapińskiego do odpowiedzialności, to ja bym nie protestował - ocenił ekspert.