Tysiące ludzi starły się w środę z rosyjską policją w Baszkirii, autonomicznej republice wchodzącej w skład Rosji, położonej niedaleko Kazachstanu. Mieszkańcy miasta Bajmak i okolicznych miejscowości protestowali przed gmachem lokalnego sądu przeciwko skazaniu lokalnego działacza Faiła Ałsynowa na cztery lata pozbawienia wolności.
Aktywista został oskarżony przez reżimową prokuraturę o wzniecanie niepokojów na tle etnicznym. Po ogłoszeniu przez sąd w Bajmaku wyroku skazującego Faiła Ałsynowa na 4 lata łagru jego zwolennicy obrzucili policjantów strzegących budynku sądu śniegiem. Następnie służby atakowały ludzi pałkami, używały również gazu łzawiącego. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z tego zdarzenia.
Ostatecznie policja rozpędziła tłum. Według zagranicznych mediów podczas protestu zatrzymano kilkadziesiąt osób. Z kolei niezależny serwis meduza.io podaje, że sześć osób zostało aresztowanych i spędzi kilkanaście dni w więzieniu. "Duże protesty w Rosji zdarzają się niezwykle rzadko ze względu na ryzyko aresztowań - zwłaszcza od początku wojny z Ukrainą - na wszelkich zgromadzeniach, które władze uznają za nielegalne" - wskazuje Agencja Reutera.
Faił Ałsynow protestował przeciwko wydobywaniu złota w rejonie góry Kusztau, co w jego ocenie prowadzi do degradacji środowiska naturalnego. W przeszłości przewodniczył organizacji Baszkort, która domagała się niezależności Baszkirii od Moskwy. W 2020 roku organizacja została uznana za ekstremistyczną i zdelegalizowana. Ostatnio Faił Ałsynow domagał się, aby Baszkirowie byli tak samo traktowani, jak Rosjanie.
Po ogłoszeniu werdyktu aktywista skomentował wyrok. - Ogromnie dziękuję wszystkim, którzy przyszli mnie wesprzeć. Nigdy tego nie zapomnę. Nie przyznaję się do winy. Zawsze walczyłem o sprawiedliwość, o mój naród, o moją republikę - mówił w rozmowie z RusNews.