Z początkiem tygodnia media obiegła informacja o wynikach raportu NIK z kontroli fuzji Orlenu z Lotosem. Główny zarzut dotyczył tego, jakoby koncern miał sprzedać udziały w Lotosie po cenie zaniżonej o kilka miliardów złotych. We wtorek Orlen wystosował publiczne oświadczenie, w którym podkreślił, że transakcji dokonano zgodnie z ceną rynkową, a zarzuty NIK "nie mają uzasadnienia". Komunikat o podobnej treści powielono także w środę. Tym razem doniesienia medialne dementowano w "oświadczeniu zarządu".
Zarzuty o sprzedaży aktywów po niższych cenach według Orlenu "mają charakter spekulacji i nie opierają się na faktycznych przesłankach". "Nieprawdą jest również stwierdzenie o rzekomym stworzeniu istotnego ryzyka dla bezpieczeństwa paliwowego Polski" - czytamy w oświadczeniu zarządu Orlenu. Utrzymuje on, że postawiona przez NIK teza jest "oparta na niewiarygodnych i niejawnych źródłach".
"Dlatego stanowczo protestujemy przed powielaniem niezweryfikowanych treści oraz działaniami mogącymi stanowić manipulację na rynku giełdowym, a także negatywnie wpływać na wizerunek największej polskiej firmy, jak również na notowania giełdowe i zyski akcjonariuszy" - alarmuje zarząd w oświadczeniu. W komunikacie podkreślono, że raport NIK wciąż nie jest dostępny publicznie, dlatego według zarządu należy zweryfikować, na podstawie jakich dokumentów źródłowych kontrolerzy wyciągnęli wnioski. "Dopiero udostępnienie do wiadomości publicznej całości raportu pozwoli na kompletną i rzetelną ocenę zawartych w nim ustaleń oraz skonfrontowanie ich ze stanem faktycznym" - podkreśla zarząd.
"Wszelkie konkluzje wyrażane w oparciu o niekompletny obraz rzeczywistości są z definicji niepełne i mogą wprowadzać w błąd. W tym kontekście chcemy wyraźnie zaprotestować przeciwko kreowaniu wokół Orlenu fałszywej sensacji, gdyż w oczywisty sposób godzi to w obowiązujące przepisy prawa o instrumentach finansowych i w fundamenty rynku giełdowego, którego kierowana przez nas spółka jest istotnym uczestnikiem" - wskazuje dalej zarząd. Zapewniono też po raz wtóry, że cała transakcja przebiegła w sposób prawidłowy.
Zarząd Orlenu stwierdził także, że Orlen z racji swojej pozycji na rynku jest szczególnie chroniony, a konsekwencje jego "oczerniania" mogą być bardzo kosztowne. "Przepisy prawa regulujące europejski rynek kapitałowy nakazują szczególną dbałość o to, by nikt nie rozpowszechniał ani nie manipulował w jakiejkolwiek formie oraz wpływał na sposób informowania, podając fałszywe lub wprowadzające w błąd tezy i dane co do instrumentów finansowych, konkretnie spółki. Zgodnie z polskimi przepisami, naruszenie tego zakazu stanowi czyn zabroniony i zagrożony grzywną do 5 milionów złotych lub nawet karą pozbawienia wolności" - czytamy na koniec.