Arabska stacja telewizja z siedzibą w stolicy Kataru opublikowała wyniki swojego śledztwa o Filipińczykach, którzy płacili tysiące dolarów, aby zdobyć pracę w Polsce, a teraz czują się oszukani. Obawiają się, że nie dostaną pracy, a pieniądze nie zostaną zwrócone.
Al-Dżazira przeprowadziła wywiady z 10 filipińskimi pracownikami i otrzymała pisemne oświadczenia od 20 kolejnych osób, które zgodnie twierdzą, że obiecano im pracę w Polsce, ale nigdy jej nie dostali. Jak czytamy, Filipińczycy mieli zostać oszukani przez sieć agencji rekrutacyjnych i agentów indywidualnych, współpracujących ze sobą w wielu krajach.
"Większość pracowników twierdzi, że poproszono ich o dokonanie płatności w trzech ratach. Łączne kwoty wahały się od około 3 500 do 5 000 dolarów, znacznie powyżej maksymalnej dopuszczalnej kwoty obowiązującej na Filipinach. Polska zabrania agencjom rekrutacyjnym bezpośredniego pobierania opłat" - pisze Al-Dżazira. Pracownicy mieli również skarżyć się m.in. na ukryte opłaty, a nawet na słowne zastraszanie ze strony agentów.
Arabska stacja opisuje historie niektórych Filipinek i Filipińczyków. Victoria (stacja nie podaje prawdziwych imion) opowiedziała, że wpłaciła 2880 dolarów rekruterom współpracującym z agencją w Polsce, ale później zażądali dodatkowej "opłaty zabezpieczającej" w wysokości 1635 dolarów. Kobieta stwierdziła, że nie była w stanie dokonać zapłaty, a gdy wyjaśniła agencji rekrutacyjnej, że jest w trudnej sytuacji finansowej, miała zostać wyśmiana. Firma miała również powiadomić, że nie przysługuje jej żaden zwrot pieniędzy.
"Victoria złożyła skargi do władz filipińskich na polską agencję. Do chwili obecnej nikt nie został ukarany, a ona nie otrzymała zwrotu pieniędzy ani odszkodowania. Aby spłacić długi i wesprzeć syna, Victoria podjęła pracę jako pomoc domowa w jednym z krajów Zatoki Perskiej" - wyjaśnia Al-Dżazira.
Llewelyn Perez, stacjonująca w Pradze filipińska urzędniczka zajmująca się zatrudnieniem wskazała w rozmowie z arabską stacją, że otrzymała 15 skarg od pracowników z Filipin na firmę CIS Group Manpower. Według stanu na listopad 2023 r. liczba skarg złożonych na firmę i powiązaną z nią lokalną agencję miała wzrosnąć do 24.
Perez wyjaśniła również, że do czerwca 2023 r. filipińscy pracownicy, którzy dokonali opłat i nie dotarli do Polski, najczęściej skarżyli się właśnie na CIS Group Manpower. Urzędniczka opowiedziała również, że zaleciła władzom przeprowadzenie dochodzenia, które może skutkować umieszczeniem agencji na czarnej liście filipińskiej Agencji Zatrudnienia Zagranicznego.
Al-Dżazira przez ponad sześć miesięcy monitorowała również kilka profili w mediach społecznościowych, w których prowadzone były rekrutacje do pracy w Polsce. Stacja podaje, że konta na Facebooku i TikToku mające tysiące obserwujących są zamykane, a następnie pojawiają się ponownie, ale pod inną nazwą.
Imran Mehmood, właściciel CIS Group Manpower zapewnił stację Al-Dżazira, że firma nie dopuściła się do nadużyć i "przestrzega polskiego prawa". Wyjaśnił również, że agencja nie pobiera żadnych opłat za rozpatrzenie wizy pracowników lub znalezienie im pracy, ale pobiera bezzwrotne "opłaty za doradztwo" w celu wspierania pracowników w ramach różnych procedur.
Jak czytamy, Imran Mehmood zarzucił niektórym pracownikom kłamstwo i dodał, że agencje w Polsce napotykały problemy, ponieważ filipińscy pracownicy "często znikają po przybyciu do kraju, zamiast przyjąć pracę, na którą się zgodzili".
Al-Dżazira wyjaśnia, że od maja 2022 r. firma CIS Group Manpower i jej właściciel Imran Mehmood znajdują się na tymczasowej liście obserwacyjnej filipińskiego Departamentu Migrujących Pracowników. "Firmom znajdującym się na liście obserwacyjnej, która ma stanowić przestrogę dla potencjalnych pracowników, nie wolno rekrutować robotników z Filipin, chyba że uzyskają zezwolenie Departamentu" - czytamy.