Ta sprawa pojawia się bardzo często i na pewno była przyczyną naszego gorszego wyniku wyborczego. Ci, którzy przygotowali ten ZUS, działali w ramach tworzenia Polskiego Ładu. To się okazał błąd, przyznaję to. Jeśli dojdziemy do władzy, to tę sprawę załatwimy. Mogę panu powiedzieć: przepraszam, pomyliliśmy się, naprawimy to. Jednoosobowa oraz drobna - kilku- czy kilkunastoosobowa - działalność gospodarcza - jest dla naszej gospodarki bardzo ważna
- powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas niedzielnego spotkania z wyborcami w Kielcach, w odpowiedzi na pytanie jednego z uczestników wydarzenia.
Z kontekstu wypowiedzi wynika, że Kaczyński miał na myśli reformę z 2022 r. zastępującą ryczałtową składkę zdrowotną od przedsiębiorców daniną zależną od poziomu dochodów (lub przychodów - zależnie od formy opodatkowania). To sprawiło, że obciążenie składką zdrowotną wyraźnie wzrosło. Z drugiej strony, zmiana ta wyrównała sytuację osób samozatrudnionych i pracowników. Fakt, że osoby na działalności płaciły dużo niższą składkę zdrowotną niż np. etatowcy, nawet mimo wyższych dochodów, był uznawany przez wielu ekonomistów za niesprawiedliwy element polskiego systemu.
Reforma podatkowa z 2022 r. była szersza. Dla części podatników (w tym przedsiębiorców) obniżono obciążenia podatkowe - choćby w przypadku rozliczeń na zasadach ogólnych wprowadzona została wyższa kwota wolna (30 tys. zł), niższa dolna stawka PIT (z 17 do 12 proc.) oraz wyższy próg dla drugiego progu podatkowego (z ok. 85,5 tys. zł do 120 tys. zł). Z drugiej strony, zlikwidowano odliczanie składki zdrowotnej od podatku. Jednocześnie prawdą jest, że część przepisów wprowadzonych wobec przedsiębiorców przez rząd PiS - np. obowiązek zapłaty składki zdrowotnej także od sprzedaży auta albo maszyny - była mocno kontrowersyjna.
Grupa przedsiębiorców jest bardzo niejednorodna. Dla części małych działalności rzeczywiście obciążenia podatkowo-składkowe mogą być relatywnie wysokie. Ale wśród samozatrudnionych jest też mnóstwo osób o bardzo pokaźnych dochodach, które zwyczajnie stać na łożenie na NFZ na zasadach podobnych jak na etacie. Dlatego przeprosiny ze strony Kaczyńskiego za podniesienie składki zdrowotnej wzbudziło mimo wszystko pewne zaskoczenie.
Elity wygrały - nawet PiS przeprasza za próbę zwiększenia progresywności systemu podatkowo-składkowego
- skomentował na X dr hab. Michał Brzeziński z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.
PiS pogorszył sytuację może pół miliona osób, które w większości i tak na niego nie głosowały, zwiększając w sposób istotny finansowanie ochrony zdrowia dla wszystkich. A teraz za to przeprasza
- dodał Piotr Leonarski, doradca podatkowy.
Co ciekawe, odpowiedź Kaczyńskiego była trochę o czymś innym niż prawdopodobnie miał na myśli uczestnik spotkania. Pytanie dotyczyło bowiem tego, że osoby samozatrudnione muszą płacić składki ZUS - acz tu chodzi akurat o składki społeczne, a nie zdrowotną - niezależnie od tego czy w danym miesiącu osiągają przychody, czy nie. Pytający zauważał, że wprawdzie działalność można zawieszać, ale "gdyby ZUS był niższy, to przedsiębiorcy by płacili, nawet mając mniejsze przychody".
Prawdą jest, że akurat składki na ubezpieczenie społeczne (obecnie około 1600 zł miesięcznie) osoba samozatrudniona musi opłacać niezależnie od tego, czy w danym miesiącu coś zarobiła, czy nie. Z drugiej - jeśli już zarobiła, to odprowadzane składki są często niższe niż na etacie. Na pewno jednak Koalicja Obywatelska i Polska 2050 hasłami o "wakacjach od ZUS" (taki projekt jest już w konsultacjach społecznych) albo "dobrowolnym ZUS-ie dla firm w kłopotach" zaskarbiły sobie zaufanie części wyborców.
Jednocześnie prezes Kaczyński zapomniał, że i jego ekipa pewnymi ruchami mogłaby się pochwalić - m.in. wprowadzeniem "małego ZUS-u plus", czyli niższych składek na ubezpieczenie społeczne przy przychodach poniżej 120 tys. zł. Jego ekipie (a teraz Donalda Tuska) zarzuca się też duże podwyżki wysokości składek społecznych - w 2024 r. "duży ZUS" to około 1600 zł miesięcznie wobec np. około 1212 zł w 2022 r. albo około 1070 zł w 2020 r. W sposobie wyliczania tych kwot nikt jednak nie majstrował w ostatnich latach - te podwyżki to efekt przepisów obowiązujących od lat, wiążących wysokość składek ze wzrostem wynagrodzeń w gospodarce.
Podwyżkę składek ZUS w 2024 r. wypomniał zresztą rządowi tuż to wypowiedzi Kaczyńskiego rzecznik prasowy PiS Rafał Bochenek. Zapomniał, że, po pierwsze, za rządów "jego" ekipy składki też co roku rosły, a po drugie - że urosłyby one w 2024 r. o dokładnie tyle samo gdyby PiS pozostał u władzy (wynikało to z projektu budżetu przedstawionego przed wyborami przez rząd Mateusza Morawieckiego).
Podczas wystąpienia w Kielcach Jarosław Kaczyński uznał także, że półtora miesiąca po utworzeniu rządu przez Donalda Tuska to dobry czas, żeby wypomnieć nowej ekipie brak realizacji wszystkich obietnic wyborczych.
Tamci zapowiadali zerowy ZUS, 60 tys. zł kwoty wolnej, bezpłatne akademiki, zero procent od kredytu na mieszkanie. Gdzie to wszystko jest? W wyobraźni co najwyżej
- mówił Kaczyński. Przekonywał, że PiS traktuje demokrację poważnie, czyli zapowiadał tylko to, co był w stanie wykonać. - My nadaliśmy sens polskiej demokracji - wyjaśniał szef PiS.
Mogliśmy zapowiedzieć w tej kampanii sto różnych rzeczy - że każdy z was dostanie cadillaca z napędem atomowym. Tylko w to nikt by nie uwierzył, a w zapowiedzi tamtych [partii obecnej koalicji rządzącej - red.] wiele osób uwierzyło
- tłumaczył Kaczyński.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: