20 lat temu Avon otworzył fabrykę w miejscowości Naro-Fomińsk w obwodzie moskiewskim. Po rozpoczęciu w 2022 roku wojny w Ukrainie amerykańsko-brytyjska firma deklarowała, że zastanawia się nad przeniesieniem produkcji do innych krajów. BBC ustaliło jednak, że Avon wciąż jest aktywny na rynku rosyjskim. Analitycy powiedzieli, jakie mogą być skutki decyzji podjętej przed przedsiębiorstwo, które jest światowym liderem w branży kosmetycznej.
Z informacji przekazanych przez BBC wynika, że Avon nie tylko kontynuuje produkcję w rosyjskiej fabryce, ale też rekrutuje nowych agentów sprzedaży na terenie Rosji. Firma oferuje im premie pieniężne i wakacje, które mają stanowić nagrodę za realizację celów sprzedażowych.
Przedstawiciel Avonu powiedział, że firma "pomaga kobietom w Rosji poprzez wspieranie ich działalności w zakresie sprzedaży". Przedsiębiorstwo "postrzega to jako kluczowe wsparcie dla kobiet, których źródła utrzymania zależą od działalności Avonu". Podkreślono również, że fabryka w obwodzie moskiewskim obsługuje w tej chwili wyłącznie rynek rosyjski.
Steven Tian z Uniwersytetu Yale, który zajmuje się badaniem reakcji zagranicznych firm na wojnę w Ukrainie, uważa, że Avon powinien "wstydzić się" za kontynuowanie działalności w Rosji. - Nie ma usprawiedliwienia, aby w dalszym ciągu finansować machinę wojenną Putina (...). Było wystarczająco dużo czasu, aby umożliwić firmom uporządkowane wyjście z rynku - stwierdził.
Podobnego zdania jest założyciel Moral Rating Agency Mark Dixon, który prowadzi kampanię na rzecz wycofania się firm zagranicznych z rosyjskiego rynku po inwazji na Ukrainę. - Jak Avon może w dobrej wierze sprzedawać produkty dla kobiet i dzieci, jeśli jest firmą, która wspiera gospodarkę umożliwiającą inwazję Putina na Ukrainę? - zapytał.