Niemcy zabili atom, teraz wydadzą miliardy na gaz. To ma być recepta na dunkelflaute

Niemcy przedstawili nową strategię energetyczną. W jej ramach wydadzą 16 miliardów euro na budowę bloków gazowych. Przekonują, że takie inwestycje w energetykę opartą na paliwie kopalnym są niezbędne. Jest jeszcze ważne zastrzeżenie.
Niemcy. Zespół elektrowni gazowych 'Gersteinwerk'.
Fot. REUTERS/Wolfgang Rattay

Wielomiliardowe dotacje niemieckiego rządu dotyczą budowy czterech dużych elektrowni gazowych. Inwestycje według Berlina są niezbędne, by wypełnić dziurę, jaką w miksie energetycznym zostawiło odłączenie od systemu i wygaszenie elektrowni jądrowych. Ostatnie trzy reaktory wyłączono w kwietniu zeszłego roku. 

Zobacz wideo Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o elektrowni atomowej: Nie ma intencji opóźniania tego projektu

Niemcy. Atom zabity, trzeba wydać miliardy na gaz 

Władze Niemiec podkreślają jednocześnie, że to wszystko odbywać będzie się obok "konsekwentnego rozwoju energii odnawialnych". Chodzi o zaspokojenie zapotrzebowania na energię elektryczną także w momentach, gdy nie ma wiatru i słońca, umożliwiających generowanie energii z OZE, czyli wtedy, gdy występuje tzw. dunkelflaute. 

Nowe elektrownie mają wytwarzać do 10 gigawatów energii. Według niemieckiego rządu będą "nowoczesne, wysoce elastyczne i przyjazne dla klimatu". To ostatnie określenie może zastanawiać, mówimy w końcu o surowcu kopalnym. Niemcy zakładają jednak, że gaz będzie paliwem przejściowym i  instalacje będzie można przestawić na tzw. zielony wodór, czyli wytwarzany ze źródeł odnawialnych. Plany tego przejścia mają być gotowe za osiem lat, tak, żeby realnie można było je przeprowadzić w połowie kolejnej dekady, między 2035 a 2040 rokiem. Przypomnijmy, że Niemcy chcą być zeroemisyjne jako kraj do 2038 roku. 

W ramach umowy między koalicjantami do 2028 roku ma się pojawić także rynkowy mechanizm zwiększania mocy, który ma zwiększyć wytwarzanie energii elektrycznej. 

Firmy zadowolone

Niemieckie firmy, które spodziewają się, że rządowe dotacje popłyną, wydają się być w miarę zadowolone. Jedno z przedsiębiorstw, Uniper, mówi o "uldze", dodając, że "pilnie potrzebne są szybkie działania, ponieważ proces zatwierdzania i faktyczna budowa elektrowni i magazynów zajmie kilka lat" (cytujemy za portalem Politico). Stowarzyszenie przedsiębiorstw użyteczności publicznej BDEW podkreśla, że niezwłocznie zostać przedstawiony konkretny wniosek legislacyjny, tak, by pierwsze zaproszenie do składania ofert mogło zostać ogłoszone jeszcze w tym roku. 

Organizacje ekologiczne nie są za to zachwycone. Według grupy Deutsche Umwelthilfe, porozumienie jest na tyle niejasne, że może to doprowadzić do powstania elektrowni gazowych, które nie będą przekształcane na wodorowe. Greenpeace zaś uważa, że nowa strategia to "doskonały przykład tego, jak szum wokół wodoru stanowi jedynie zasłonę dymną dla większej ilości gazu kopalnego" - podaje Reuters. 

Więcej o: