Chodzi o ostatni blok węglowy w Polsce, który powstaje w Puławach. Inwestycji rozpoczętej przez Grupę Azoty do dziś nie skończono, a zaczęła powstawać, gdy rząd Zjednoczonej Prawicy deklarował, że odchodzi od węglowych projektów - przypomina money.pl.
Blok węglowy przy Elektrowni Ostrołęka miał być wielkim sukcesem rządów PiS. Ale stało się zupełnie inaczej - inwestycja, która pochłonęła blisko 1,35 mld zł, okazała się wielką klapą. Budowę przerwano, a zamiast bloku węglowego w tym miejscu ma stanąć blok gazowy. Śledztwo ws. Ostrołęki prowadzi Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości rozpoczęto podobną inwestycję. W Puławach. "Nowy blok węglowy o mocy 100 MW powstanie na terenie należącej do Grupy Azoty Puławy zakładowej elektrowni, a jego szacowana wartość to ok. 890 mln zł. Regularna eksploatacja bloku ma się rozpocząć do końca 2021 roku" - informowała sześć lat temu Grupa Azoty w oficjalnym komunikacie. Ostatecznie inwestycja ruszyła w 2019 r. Generalnym wykonawcą jest konsorcjum: Polimex-Mostostal, Polimex Energetyka oraz SBB Energy, wynagrodzenie związane z projektem wyniosło już 1,1 mld zł. Money.pl przypomina, że wszystkie dotychczasowe próby uruchomienia bloku w Puławach zakończyły się fiaskiem.
Swojego oburzenia nie kryje Marta Wcisło, posłanka Koalicji Obywatelskiej, która zapowiada sejmową interpelację w tej sprawie. Podkreśla, że zgodnie z przyjętym harmonogramem blok węglowy w Puławach miał być już dawno ukończony. - Słychać już zapowiedzi, że oddanie bloku zakończy się pod koniec 2024 r. Jednocześnie generalny wykonawca upomina się o kolejne kwoty. Mamy więc nie tylko ogromne opóźnienie, ale także inwestycję, która pochłonęła już ogromne pieniądze. Mówi się, że ostatecznie będzie to kosztować 1,5 mld zł. Uważam, że ta budowa to "Ostrołęka bis" - stwierdziła w rozmowie z money.pl.
Zdaniem Roberta Tomaszewskiego, szefa działu energetycznego w Polityce Insight, "decyzja o budowie bloku węglowego o mocy 100 MWh w Puławach z obecnej perspektywy, związanej przede wszystkim z polityką klimatyczną, jest kompletnie nieracjonalna". - Nikt odpowiedzialny nie planuje dzisiaj budowy nowych bloków energetycznych opartych na węglu. Mogą to proponować tylko nieodpowiedzialni politycy albo populiści - podkreśla z kolei Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.