Obajtek wiedział, że Lotos jest wart więcej. "BIP" dotarł do kluczowych wycen

Orlen miał wyceny, z których wynikało, że wartość sprzedawanych aktywów Lotosu to około 6,6-9,9 mld zł - donosi "Business Insider Polska". Ostatecznie sprzedano je za około 5 mld zł.
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek.
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Portal "Business Insider Polska" dotarł do wycen aktywów Lotosu, które na początku stycznia 2022 r. otrzymał zarząd Orlenu. Miało z nich wynikać, że szacunkowa średnia wartość sprzedawanych części Lotosu to około 8,2 mld zł. Wyceny wahały się od 6,6 mld zł do 9,9 mld zł. Niemniej nawet ta najniższa kwota to i tak więcej, niż Orlen ostatecznie uzyskał przy sprzedaży (około 5 mld zł). 

Zobacz wideo Piotr Kuczyński: Z Orlenu trzeba będzie wydzielić prasę, PGNiG i Energę

30 proc. udziałów w Rafinerii Gdańskiej, ponad 400 stacji paliw marki Lotos oraz biznes asfaltowy i terminale paliwowe Lotosu - taki "pakiet" Orlen był zmuszony sprzedać, aby spełnić warunki Komisji Europejskiej dla fuzji z gdańską spółką. W ostatnich tygodniach głośno było o raporcie Najwyższej Izby Kontroli, z którego wynikało, że aktywa te - sprzedane przez Orlen za około 5 mld zł, były warte drugie tyle. Orlen kategorycznie wyliczenia NIK odrzucił. 

"Business Insider Polska", powołując się na wyceny spółek EY i Pekao Investment Banking, które pracowały dla Orlenu jako kluczowi doradcy transakcyjni przy przejęciu Lotosu, przekonuje, że prezes Obajtek i reszta zarządu miała na biurkach raporty o tym, że aktywa Lotosu są warte dużo więcej. 

Czopek: trzeba było odstąpić od transakcji

Już dwa lata temu uważałem, że cena jest śmieszna, nieadekwatna w porównaniu do wartości Lotosu. Oczywiście, cena jest zawsze trochę wielkością względną, zależy od przyjętych założeń. Ale wycena, o której mówi NIK, jest zbieżna z moimi szacunkami tego, ile Rafineria Gdańska jest warta dla właściciela - tego, ile generuje ona przepływów pieniężnych

- komentował pod koniec stycznia fuzję Orlenu z Lotosem dla next.gazeta.pl Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ. Dodawał, że "wierzy, że w tamtym, konkretnym momencie, nie było wielu chętnych do tego, żeby płacić gigantyczne pieniądze" za Rafinerię Gdańską.

Aktywa rafineryjne, szczególnie wtedy, nie były modne w Europie. Pewnie trudno było znaleźć kupującego za odpowiednią cenę - zwłaszcza że było wiadomo, że sprzedający chce sprzedać. Wtedy jednak należało po prostu odstąpić od tej transakcji - trzymać rafinerię i czerpać korzyści

- mówił zarządzający Polaris FIZ.

Wątpliwości budzi nie tylko cena, za którą Orlen zbył aktywa Lotosu, ale też sens ten operacji oraz inne zapisy umowy płockiego koncernu z Saudi Aramco. Kilka dni temu analityk DM BOŚ Łukasz Prokopiuk sugerował, że nieujawnione zapisy umowy między Orlenem a Saudi Aramco mogą być nieuczciwe. W wynikach Lotosu na razie nie tylko nie widać efektów synergii po fuzji, ale wręcz pogorszenie sytuacji.

Mamy wrażenie (które na razie trudno zweryfikować, gdyż warunki partnerstwa pozostają utajnione), że 20 proc. produktów odbieranych przez Saudi Aramco (poza 30-proc. udziałem) jest nabywane po kosztach produkcji, a nie cenach rynkowych. Jeśli to wrażenie zostanie kiedykolwiek potwierdzone, oznacza to, że EBITDA [zysk operacyjny przed opodatkowaniem, amortyzacją i odpisami utraty wartości - red.] generowana przez te aktywa jest dzielona równo między Orlen a Saudi Aramco, chociaż nakłady inwestycyjne prawdopodobnie są rozbite w stosunku 30:70

- czytamy w raporcie Prokopiuka.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: