Stawki prądu mogą zmieniać się co 15 minut. Eksperci o zagrożeniach związanych z taryfami dynamicznymi

Wraz z odmrożeniem cen energii wysokość opłat gwałtownie pójdzie w górę. Zdaniem niektórych ekspertów odbiorcom mógłby pomóc w tej sytuacji system taryf dynamicznych, dzięki którym ceny prądu uzależnione byłyby od notowań giełdowych, a ich wysokość zmieniałaby się co 15 minut. Rozwiązanie to ma pojawić się w ofercie niektórych dostawców już w sierpniu. Pojawiają się jednak głosy wskazujące, że bez odpowiedniego przygotowania taryfy dynamiczne mogą stanowić dla klientów zagrożenie.
Licznik prądu (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Pod koniec ubiegłego roku przyjęto ustawę, która zamroziła ceny energii elektrycznej na poziomie tych z 2022 roku na okres pierwszej połowy 2024 roku. Tarcza energetyczna przestanie jednak obowiązywać już od początku lipca tego roku. Jako sposób na ochronę konsumentów przed znacznym wzrostem cen prądu niektórzy eksperci podają tak zwane taryfy dynamiczne. Te pojawią się w ofercie niektórych dostawców już w sierpniu tego roku.

Zobacz wideo Jakie podwyżki czekają nas w 2024 roku?

Taryfy dynamiczne. Na czym ma polegać nowy system rozliczeń?

W przypadku odbiorców korzystających z taryf dynamicznych stawki cen energii nie będą ustalane na cały rok z góry. Ich wysokość zmieniać będzie się co 15 minut i będzie uzależniona od bieżących notowań na giełdzie. Osoby korzystające z tego rozwiązania będą mogły więc dostosować się do aktualnych cen prądu i na przykład wstawiać pranie lub włączać zmywarkę w momencie, w którym będą one najniższe.

Taka opcja może wydać się klientom niezwykle korzystna. Wyliczenia Forum Energii przytaczane przez Business Insider wskazują, że o ile zamrożone stawki stale wynoszą 412 zł/MWh, ich "realna" wysokość u największych dostawców wynosić ma w 2024 roku już 739,3 zł/MWh. Prognostycy wskazują, że po uwzględnieniu wszystkich opłat cena dla przeciętnego gospodarstwa domowego może wzrosnąć z 900 do 1510 zł/MWh.

Dziennikarze portalu zauważają, że tymczasem obecne rynkowe ceny energii pozostają zbliżone do wysokości zamrożonych stawek. Według szacunków spółki E.ON Polska wprowadzenie taryf dynamicznych pozwoliłoby gospodarstwom obniżyć rachunek za prąd o od 10 do 15 proc. Eksperci w zakresie energetyki wskazują jednak, że rozwiązanie to może wiązać się z szeregiem zagrożeń dla konsumentów, szczególnie na początku.

Eksperci zwracają uwagę na zagrożenia i rolę edukacji. "To może być pułapka"

- Na początku boomu na taryfy dynamiczne z pewnością nie będzie, bo świadomość odbiorców jest niewielka. A dla osób, które nie mają odpowiedniej wiedzy, to może być pułapka - stwierdził w rozmowie z portalem Business Insider Janusz Moroz, członek zarządu E.ON Polska. Zwrócił jednocześnie uwagę, że w innych krajach europejskich, w których wprowadzono tego typu rozwiązanie, budowanie świadomości i edukowanie klientów trwało kilka lat.

Edukacja w tym zakresie jest kluczowa również według Rafała Gawina, prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. - Obawiam się też, że jak pokazuje praktyka - pojawią się na rynku podmioty, które na braku świadomości odbiorców będą chciały zarobić - zauważył w niedawnej rozmowie z "Rzeczpospolitą". Zaznaczał ponadto, że bez wiedzy na temat zmian dynamicznych zmian cen energii klient może nie zyskać, a raczej stracić. Ostrzeżenia prezesa URE omawialiśmy szczegółowo w poniższym artykule:

Należy ponadto zwrócić uwagę, że nie wszyscy odbiorcy będą mieli od razu możliwość skorzystania z taryf dynamicznych. Opcja ta wymaga bowiem korzystania z licznika zdalnego odczytu. Na koniec 2023 roku miało je posiadać raptem około 15 proc. domostw w Polsce. Kolejnym problemem na starcie ma być również brak Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii, dzięki któremu klient będzie mógł na bieżąco monitorować poziom cen prądu. System ten ma zostać wdrożony dopiero w lipcu 2025 roku.

Więcej o: