Od sierpnia formalnie będą mogły być oferowane dynamiczne taryfy energetyczne. Jak pisaliśmy w ubiegłym roku, cena prądu nie będzie, jak dziś, płaska jak stół, jego koszt zmieniać się będzie dosłownie co kwadrans. To da szansę, by pranie wstawić, gdy kilowatogodzina energii kosztuje np. 10 groszy, a nie 10 czy 20 razy więcej. Rachunki będą więc mogły być niższe. Ale w tym kontekście Rafał Gawin, prezes URE, przestrzega.
Ceny energii w taryfie dynamicznej są aktualizowane co 15 minut. To znacznie lepiej odzwierciedla sytuację na rynku, energią handluje się bowiem niemal tak jak wieloma innymi surowcami albo walutami. Jeśli energii jest dużo, prąd jest tani, jeśli popyt rośnie, rośnie i cena. Rafał Gawin przypomina w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że taryfy dynamiczne nie będą dla wszystkich, ponieważ istnieją ograniczenia techniczne. Przynajmniej na początku. - Chodzi o konieczność korzystania z licznika zdalnego odczytu. Druga bariera to brak centralnego systemu informacji rynku energii (CSIRE). Ten ruszy dopiero w lipcu 2025 r. Jest on niezbędny, aby klient np. wiedział, kiedy i jakie są poziomy cen energii. Kluczowe są jednak liczniki, bo to ich montaż determinuje możliwość korzystania z takiego rozwiązania jak taryfa dynamiczna - mówi Gawin. Prezes URE uważa, że konieczna jest kampania informacyjna, która uświadamiałaby odbiorców o ryzykach i zagrożeniach takich taryf.
- Obawiam się też, że jak pokazuje praktyka - pojawią się na rynku podmioty, które na braku świadomości odbiorców będą chciały zarobić - dodał Gawin. Jego zdaniem odbiorcy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że ceny energii dynamicznie się zmieniają i wiążą się z tym ryzyka. Według prezesa URE, bez tej świadomości, wiedzy oraz wspomnianych już technicznych możliwości klient nie zyska, a może stracić. Dlatego taryfy dynamiczne będą dedykowane klientom "świadomym i wyedukowanym, a także takim, którzy mają duże zużycie i mają przestrzeń, by zaoszczędzić energię". Kto może skorzystać na takich taryfach? Według Gawina, aby zyskać na taryfie dynamicznej, "trzeba mieć możliwości przesuwania swojego największego poboru energii na czas, kiedy to cena np. w środku dnia jest najniższa", a nie każdy ma taką możliwość.
- Skorzystają także ci, którzy mają przydomowe magazyny energii i w ten sposób mogą tanio uzupełniać swój magazyn na resztę dnia. Trudno wymagać od każdego, że będzie np. w aplikacji śledził na bieżąco ceny energii na rynku bilansującym co 15 min - dodał prezes URE. Przypomniał on, że wciąż jeszcze czekamy na system informatyczny, by aplikacje z danymi o cenach mogły działać. Jego zdaniem jest również szansa na to, że pojawią się oferty hybrydowe. To znaczy, że cena będzie uśredniona np. w formie średniej cen z miesiąca. Jak taryfa dynamiczna może funkcjonować na konkretnym przykładzie? - Jeśli na przykład nasza pralka pracuje 30 min, to przez pierwszy kwadrans będziemy rozliczani po cenie jednej takiej jednostki, a kolejne 15 min po kolejnej, już zmienionej cenie - wyjaśnia Gawin.