Tyle naprawdę kupujemy z Ukrainy. Sprawdziliśmy dane. Co się zmieniło?

Import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy do Polski był w 2023 r. około dwa razy wyższy niż przed inwazją Rosji (w 2021 r.). Z drugiej strony, względem 2022 r. spadł o ponad jedną trzecią. Sytuację zmienia nie tylko polskie embargo na zboża.
DLORZ
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Około 1,7 mld euro - taka, według danych Eurostatu, była wartość importu ukraińskich produktów rolno-spożywczych do Polski z Ukrainy w 2023 r. W drugą stronę - z Polski do Ukrainy - eksport w tej kategorii był wart około 1 mld euro. Deficyt w naszym handlu rolno-spożywczym z Ukrainą zmalał w minionym roku do około 700 mln euro z około 1,8 mld euro w 2022 r. Nadal jest natomiast znacznie wyższy niż w latach przed wojną, gdy sięgnął około 100 mln euro (za wyjątkiem 2020 r., gdy mieliśmy lekką nadwyżkę w tej kategorii).

embed
Zobacz wideo Paweł Reszka ostro o wysypywaniu zboża na granicy z Ukrainą

Gdyby zerknąć na dane miesięczne (na wykresie poniżej w latach 2021-2023), to trendy widać wyraźnie. W przypadku kategorii "żywność i żywe zwierzęta" największy skok pojawił się w drugiej połowie 2022 r. i trwał w pierwszych miesiącach 2023 r. W przypadku "olejów" wystrzał nie był tak olbrzymi, ale też znaczący.

embed

Efekt zakazu i odbudowy drogi morskiej przez Morze Czarne

Jak mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl Marek Wąsiński z PIE, eksport z Ukrainy do Polski poszybował po tym, jak w wyniku rosyjskiej inwazji doszło do blokady ukraińskich portów morskich. Ponownie alternatywne szlaki eksportowe były poszukiwane po tym, jak w lipcu 2023 r. Rosja wycofała się z umowy zbożowej, umożliwiającej wywóz zbóż i innych towarów z Ukrainy przez Morze Czarne. Jak zwraca natomiast uwagę, w ostatnich miesiącach, mimo braku porozumienia z Rosją, naszym sąsiadom udało się jednak w dużej mierze otworzyć tę drogę transportową. 

Przed wojną szlak przez Morze Czarne obsługiwał 90 proc. ukraińskiego eksportu zbóż i dwie trzecie eksportu ogółem. Dane za ostatnie sześć miesięcy wskazują, że już 77 proc. eksportu zbóż odbyło się tą drogą. To zmniejsza presję na Polskę i innych sąsiadów pod względem pomocy w eksporcie zbóż z Ukrainy

- zauważa. Drugim czynnikiem obniżającym nasz import z Ukrainy był zakaz wwozu zbóż (i niektórych innych produktów rolnych) - oczywiście za wyjątkiem tranzytu - od kwietnia 2023 r.

Import z Ukrainy spadł, ceny też

Jednocześnie - jak wybrzmiewa z pretensji rolników - spadek importu z Ukrainy nie sprawił, że argumenty o zalewie tańszej żywności ze Wschodu przestały być podnoszone. Skala wwozu żywności z Ukrainy (oraz jej jakość - rolnicy podnoszą, że normy dla nich są znacznie bardziej wyśrubowane niż za granicami UE, a więc i koszty produkcji wyższe) bywa winiona za obserwowane wyraźne spadki cen produktów rolnych. Problem w tym, że spadki cen widać na całym świecie, nie tylko w Polsce. Benchmarkowa cena pszenicy na francuskiej giełdzie MATIF - czyli wyznacznik dla cen także w Polsce - spadła w okolice 200 euro za tonę, powracając do poziomów znanych sprzed 2022 r. W szczycie w maju 2022 r. przekraczała 400 euro, jeszcze na początku 2023 r. była na poziomie około 300 euro.

Ceny produktów rolnych spadają znacznie szybciej niż koszty produkcji. Jest to pokłosie dużej fali inflacyjnej, a import z Ukrainy czy polityka klimatyczna nie grają w tym procesie czołowej roli

- ocenia Ignacy Morawski, główny ekonomista "Pulsu Biznesu". 

Kluczowym "rozgrywającym" na tym rynku jest niestety Rosja. W 2022 r. przyczyniała się do wzrostu cen produktów rolnych - blokując eksport z Ukrainy, zmniejszając skalę wywozu swoich produktów rolnych oraz podbijając ceny (energii, gazu, nawozów itd.). Teraz oskarża się ją o działanie w drugą stronę - dyktowanie wręcz dumpingowych cen i odbieranie rynku afrykańskiego krajom Unii i Ukrainie. Europa ma nadpodaż pszenicy, ceny (w porównaniu z kosztami produkcji) są nieopłacalne dla sprzedaży. Problem narasta, a przed nami kolejny sezon. - Zboża jest w magazynach w Polsce bardzo dużo, zeszłoroczne zbiory były bardzo bogate - mówiła w RMF FM Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej.

W kontekście cen zamknięcie granic na żywność z Ukrainy nic nie zmieni. To nie jest ten czas, kiedy zboże ukraińskie zalewa Polskę i jest dużo tańsze niż polskie. Również polskie zboże jest bardzo tanie. Trzeba natomiast sprawdzić, na ile szczelne są polskie granice

- mówiła Piątkowska. Zwracała też uwagę, że w momencie gdy silniej ruszy sprzedaż zboża, mogą pojawić się problemy logistyczne z tempem jego wywozu.

Rolnicy akcentują wiele problemów

Jednocześnie powrót do stanu sprzed importowego piku sprzed nieco ponad roku nie oznacza powrotu do normalności na wszystkich rynkach. Na wzmożoną konkurencję ze strony Ukraińców narzekają m.in. producenci jajek, mięsa drobiowego oraz owoców. Domagają się powrotu ceł na import tych towarów. Jeśli chodzi o udział importu do Polski w całym wwozie z Ukrainy do UE, to trafia do nas relatywnie dużo m.in. serwatki w proszku, masła i mąki pszennej.

Trudna sytuacja rolników - spadek cen sprzedaży produktów rolnych niewspółmierny z kosztami produkcji - to tylko jeden z akcentowanych problemów podczas protestów. Kolejnymi są obecne i przyszłe wymogi unijne (Europejski Zielony Ład), które oznaczają dla sektora większe wymagania, oraz otwarcie na ukraiński i inne rynki, na których te wymogi (np. w zakresie stosowanych środków ochrony roślin) nie obowiązują. Gra w Brukseli będzie toczyć się o limity importu poszczególnych towarów żywnościowych, otwarte pozostaje też pytanie o przyszłe ruchy rządu - jak długo i na jakich warunkach obowiązywać aktualne będzie ograniczenia we wwozie ukraińskiej pszenicy, kukurydzy i nasion rzepaku i słonecznika.

Polska z dużą nadwyżką w handlu z Ukrainą

Jednocześnie - nieco abstrahując od problemów rolników - ogółem Polska jest dużym beneficjentem obrotu handlowego z Ukrainą. W 2023 r. łącznie nasz eksport do Ukrainy sięgnął 11,4 mld euro, import zaś około 4,3 mld. Współpraca handlowa rozwija się w obie strony - przykładowo, w 2018 r. eksport z Polski do Ukrainy był wart 4,4 mld euro, a import 2,5 mld. Jednocześnie to nasz eksport, szczególnie po agresji Rosji na Ukrainę z 2022 r., rośnie dużo szybciej niż import zza wschodniej granicy. Ba, o ile nasz eksport do Ukrainy wzrósł między 2021 a 2023 r. o ponad 80 procent (z około 6,3 mld euro do 11,4 mld zł), o tyle import był w 2023 r. na podobnym poziomie co dwa lata wcześniej i około jedną czwartą niższy niż w 2022 r. (w 2021 r. wyniósł 4,1 mld euro, w 2022 r. 6 mld euro, w 2023 r. 4,3 mld zł). 

embed

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: