Obecny rząd przed wyborami zapowiadał, że decyzję o ewentualnej budowie CPK podejmie po przeprowadzeniu audytu projektu pozostawionego po poprzednikach z PiS. - Audyt jest prowadzony po to, to wyraźnie mówiliśmy w kampanii i expose pana premiera, by ten projekt postawić z głowy na nogi, czyli go zracjonalizować - przekonywał na początku lutego Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK. Tymczasem okazuje się, że pierwszy z ośmiu przetargów na audyt, mówiąc delikatnie: nie wypalił i ekipa rządowa zaliczyła falstart. Przetarg miał dotyczyć weryfikacji i oceny harmonogramów dla części lotniskowej oraz kolejowej. Wygrało go konsorcjum trzech firm. I tu pojawił się problem.
"Państwo z dykty... strikes back. (...) Wygrało konsorcjum firm HMJ, Projekt Plus i TECH-TOR z ofertą 387 450 zł - najniższą z 3 złożonych ofert, pomimo oceny doświadczenia eksperta w zakresie inwestycji kolejowych na zero punktów" - pisze na platformie X Maciej Wilk, w przeszłości dyrektor operacyjny PLL LOT, dyrektor operacyjny kanadyjskiej linii Flair Airlines.
"Jest rzeczą ABSOLUTNIE ZATRWAŻAJĄCĄ, że przyszłość strategicznego projektu o budżecie 155 mld zł (Faza 1 do 2030 r. - lotnisko + kolejowy Y), nad którym przez ostatnie lata pracował sztab wysokiej klasy specjalistów, powierzona zostaje trzem firmom (...), które w 2022 miały w sumie:
Wilk dodaje, że "wybrane podmioty nie posiadają kompetencji, doświadczenia ani - przede wszystkim - renomy, aby dokonywać eksperckiej opinii projektu tej skali". Ekspert pokusił się także o "prześwietlenie" zwycięskich firm. Wnioski są zadziwiające.
Zdaniem Macieja Wilka np. firma HMJ zanotowała w 2022 r. 5,3 tys. zł przychodów i zatrudniała 1 osobę. Jak dodaje, głównym udziałowcem firmy jest "p. Armand Brzosko, przedstawiający się jako inżynier z 25-letnim doświadczeniem oraz pilot liniowy". "Pan Armand publikuje w Internecie krótkie publikacje, w których prezentuje nowatorskie podejście do projektowania portów lotniczych. Postuluje w nich m.in. odejście od klasycznych pomostów pasażerskich na rzecz stworzenia struktury terminala umożliwiającej parkowanie samolotów częściowo wewnątrz budynku" - opisuje Wilk.
Wilk przypomina, że premier Donald Tusk zapowiadał w sejmowym expose, iż decyzję ws. CPK podejmować będą wybitni i bezstronni eksperci. "Mamy do czynienia z konsorcjum przypadkowych mikrofirm, dla których krytyczna analiza projektu o skali CPK jest zleceniem wykraczającym dalece poza posiadane doświadczenie i kompetencje" - ocenia tymczasem Maciej Wilk.
Już po tym, jak w mediach społecznościowych pojawiła się informacja o firmach, które wygrały pierwszy z przetargów, został on nagle unieważniony. Jak napisano w komunikacie, zamawiający unieważnił postępowanie przetargowe bez podania przyczyny, "w trosce o zapewnienie najwyższej jakości" tego audytu. Można się jedynie domyślać, że powodem były kontrowersje związane ze zwycięskimi firmami. "Postępowanie w sprawie przeprowadzenia audytu w zakresie weryfikacji i oceny harmonogramów Spółki Centralny Port Komunikacyjny dla części lotniskowej oraz kolejowej (w zakresie linii kolejowych tzw. "Y") zostało UNIEWAŻNIONE!" - napisała na platformie X Paulina Matysiak, posłanka partii Razem i również zwolenniczka budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Zamieściła pismo dotyczące unieważnienia przetargu.
Póki co, nie ma jeszcze oficjalnych informacji o wznowieniu unieważnionego postępowania lub ewentualnej zmianie warunków. Maciej Lasek zapewniał na początku lutego, że audyt zostanie przeprowadzony w sposób transparentny, a rozstrzygnięcie ma zapaść w marcu. Pełnomocnik rządu ds. CPK podkreślał, że na audyt czasu jest bardzo mało. - Nasi poprzednicy zmarnowali tutaj dużo czasu. My nie potrzebowalibyśmy audytu, gdyby nie to, że wchodzimy do spółki, pytamy się inżynierów, czy harmonogramy są realne, a oni mówią: 'przepraszamy bardzo, ale mówiliśmy, że są nierealne'. Nie wiadomo, ile to będzie kosztowało, po to potrzebny będzie audyt - wyjaśniał Lasek.
Pełny audyt miałby zostać ukończony w ciągu pół roku. Tymczasem dziennikarz Gazety.pl Jacek Gądek informował, że premier Donald Tusk chce Centralny Port Komunikacyjny skasować". "Zaryzykuję tezę, choć się pewnie narażę: powodem nr 1 jest niechęć premiera Donalda Tuska. Nikt w Platformie Obywatelskiej nie stanie w kontrze ze zdaniem odmiennym. Do budowy CPK/CPL niezbędne jest wsparcie premiera, więc nikt w całej koalicji rządowej się nie pali, by ciągnąć projekt wbrew szefowi rządu. Narracja TVP (to jest pewien miernik nastroju w obozie rządzącym wokół tego projektu) polega na ostentacyjnym biciu w CPK. Narracja w TVP jest pochodną stanowiska rządu - taka jest prawda, choć piszę to z bólem" - komentował nasz dziennikarz.
Centralny Port Komunikacyjny to planowany węzeł między Warszawą i Łodzią. Zgodnie z planami miałby on zintegrować transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach projektu CPK w odległości ok. 40 km na zachód od Warszawy ma być wybudowany port lotniczy. W skład Centralnego Portu Komunikacyjnego miałyby wejść również inwestycje kolejowe, czyli węzeł przy porcie lotniczym i połączenia na terenie Polski, które mają umożliwić przejazd między stolicą a największymi polskimi miastami w czasie nie dłuższym niż 2,5 godz.