Tak Polska handluje z Ukrainą. Jeden towar jest importowym hitem. I nie chodzi o zboże

Wartość eksportu towarów z Polski do Ukrainy ogromnie wzrosła w 2023 r. w porównaniu z 2022 r. - tak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Spory skok w górę zanotowano także w odwrotnym kierunku, czyli w przypadku importu.
PKP Cargo
fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl

Wartość eksportu towarów z Polski do Ukrainy wzrosła w 2023 r. aż o 113,3 proc. w porównaniu z 2022 r. Jednocześnie import z Ukrainy powiększył się w tym czasie o 72,2 proc. - tak wynika z danych GUS przygotowanych dla "Rzeczpospolitej". Wśród produktów, które eksportujemy na Ukrainę, wybija się zwłaszcza jeden.

Zobacz wideo Czy możemy zwalić winę za niskie ceny zboża na Ukrainę? "Polskie zboże nie ma szans"

Handel Polski z Ukrainą. Paliwa na czele eksportowej listy

W przypadku eksportu w ujęciu wartościowym najpoważniejsze pozycje stanowiły paliwa i oleje mineralne oraz produkty ich destylacji. To kwota 9,7 mld zł. To, że na czele eksportowej listy znalazły się paliwa w przypadku Ukrainy broniącej się przed atakiem Rosji, nie dziwi. Podobnie zresztą w przypadku pojazdów, statków powietrznych, jednostek pływających oraz broni i amunicji. Na kolejnych miejscach znalazły się:

  • oleje ropy naftowej i oleje otrzymywane z minerałów bitumicznych (7,3 mld zł);
  • tworzywa sztuczne i artykuły z nich wytwarzane (2,8 mld zł);
  • gotowe artykuły spożywcze, napoje bezalkoholowe, alkohol i tytoń (2,7 mld zł);
  • materiały i artykuły włókiennicze (2,7 mld zł);
  • metale nieszlachetne (2,6 mld zł);
  • maszyny i urządzenia mechaniczne, a także sprzęt elektroniczny (6,4 mld zł);
  • pojazdy, statki powietrzne i jednostki pływające (6,3 mld zł);
  • broń i amunicja (5,8 mld zł).

Import z Ukrainy. Zboże wcale nie na pierwszym miejscu

Jeśli weźmiemy pod lupę import towarów z Ukrainy do Polski, to okazuje się, że ukraińskie zboże, które wywołuje protesty rolników na granicy, wcale nie znajduje się na pierwszym miejscu. Importowym numerem 1 są bowiem metale nieszlachetne (4,6 mld zł), a dopiero na kolejnych miejscach są produkty pochodzenia roślinnego (2,3 mld zł), w tym zboża (nieco ponad 1 mld zł). A tak prezentują się dalsze miejsca na importowej liście:

  • tłuszcze i oleje roślinne i zwierzęce (2,8 mld zł);
  • gotowe artykuły spożywcze, napoje bezalkoholowe, alkohol i tytoń (2,3 mld zł);
  • pasze (1,4 mld zł);
  • rudy metali i żużel (1,8 mld zł);
  • drewno i artykuły z drewna, korek, wyroby ze słomy (1,5 mld zł).

Przypomnijmy, że wg. danych GUS z końca lutego deficyt w naszym handlu rolno-spożywczym z Ukrainą zmalał w 2023 r. do około 700 mln euro z około 1,8 mld euro w 2022 r. Nadal jest natomiast znacznie wyższy niż przed wojną. Wtedy sięgnął około 100 mln euro (za wyjątkiem 2020 r., gdy mieliśmy lekką nadwyżkę w tej kategorii). Jak mówił w rozmowie z Next.gazeta.pl Marek Wąsiński z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, eksport z Ukrainy do Polski poszybował po tym, jak po rosyjskiej inwazji doszło do blokady ukraińskich portów morskich. Ekspert podkreślił jednocześnie, że w ostatnich miesiącach, pomimo braku porozumienia z Rosją, Ukrainie udało się jednak w dużej mierze "otworzyć" drogę morską. - Przed wojną szlak przez Morze Czarne obsługiwał 90 proc. ukraińskiego eksportu zbóż i dwie trzecie eksportu ogółem. Dane za ostatnie sześć miesięcy wskazują, że już 77 proc. eksportu zbóż odbyło się tą drogą. To zmniejsza presję na Polskę i innych sąsiadów pod względem pomocy w eksporcie zbóż z Ukrainy - mówił. 

Więcej o: