Dokumenty ws. fuzji Orlenu z Lotosem trafią do prokuratury. Nawet te objęte tajemnicą

Dokumenty związane z fuzją Orlenu i Lotosu są zabezpieczane w siedzibach koncernu w całym kraju. Funkcjonariusze są przygotowani nawet do przejęcia dokumentów objętych tajemnicą. Celem jest zebranie całej dokumentacji dot. połączenia spółek oraz zbycia i sprzedaży udziałów.
Siedziba zarządu PKN Orlen
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Zastępca prokuratora okręgowego w Płocku Monika Mieczykowska przekazała PAP, że w środę w biurach Orlenu w Płocku i w Warszawie, a także na terenie Gdańska pojawili się funkcjonariusze ABW. Prowadzą w nich czynności związane z zabezpieczaniem materiału dowodowego w sprawie połączenia Orlenu z Grupą Lotos. Next.gazeta.pl ustalił szczegóły tej operacji. 

Zobacz wideo Piotr Kuczyński: Z Orlenu trzeba będzie wydzielić prasę, PGNiG i Energę

Trwa zabezpieczenia kluczowych dokumentów

- Realizowane są czynności zlecone przez prokuraturę postanowieniem z końca lutego o przedmiocie zażądania wydania rzeczy, a w razie konieczności o przeszukaniu siedzib, czy budynków należących do spółki Orlen - potwierdza w rozmowie z nami prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Funkcjonariusze zabezpieczający materiał dowodowy są przygotowani na sytuację, gdyby pracownicy Orlenu nie chcieli udostępnić dokumentów dot. fuzji Orlenu z Lotosem.

- Jest postanowienie prokuratury i w razie konieczności będzie przeprowadzone przeszukanie, łącznie z sytuacjami, gdzie można powoływać się na tajemnice państwowe czy inne tajemnice chronione prawnie. Prokurator wyraźnie wskazał, w jaki sposób należy postępować z tego typu dokumentami - przekazuje nam prok. Śmigielska-Kowalska.

Wszystkie dokumenty, dotyczące śledztwa muszą być odpowiednio zabezpieczone. - Mowa o dokumentach, które są związane z procesem połączenia spółek, a także ze zbyciem udziałów spółki i ich sprzedaży - dodaje rzeczniczka płockiej prokuratury. Zabezpieczone mają po prostu zostać wszystkie dokumenty istotne dla postępowania. 

W rozmowie z Polsatem prok. Mieczykowska przyznała, że "tych dokumentów będzie bardzo dużo i wymagały będą przeprowadzenia szeregu dalszych czynności". Obecnie zespół śledczy składa się z czterech prokuratorów i kilku funkcjonariuszy służb specjalnych, ale wkrótce może zostać rozszerzony. 

Daniel Obajtek komentuje akcje służb

Wejście funkcjonariuszy do Orlenu natychmiast skomentował były prezes spółki Daniel Obajtek. Zabezpieczenie dowodów nazwał "zmasowaną akcją, którą rząd chce przykryć prawdziwe problemy". "Dzień Donalda Tuska bez Daniela Obajtka jest dniem straconym (...) A może boli Was to, że - jak mówicie - "sołtys z Pcimia" - zbudował multienergetyczny koncern wbrew interesom, układom i tym, którzy nie dbają o bezpieczeństwo kraju?" - napisał na platformie X. 

Prokuratura prowadzi śledztwo przeciwko Orlenowi

Prokuratura Okręgowa w Płocku wszczęła śledztwo w tej sprawie 22 stycznia. Dotyczyć ma nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez zarząd PKN Orlen, a także wyrządzenia znacznej szkody majątkowej oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, w tym prezesa UOKiK. Poprzedziło je roczne postępowanie sprawdzające. Wszczęto je po złożonych zawiadomieniach, w tym przez polityków Koalicji Obywatelskiej.

Główny zarzut fuzji Orlenu z Lotosem dotyczył tego, że koncern "zbył podmiotom prywatnym aktywa co najmniej o 5 mld zł poniżej szacowanej przez NIK ich wartości, w tym zbycie udziałów Rafinerii Gdańskiej na rzecz Aramco nastąpiło poniżej wartości wyceny o ok. 3,5 mld zł". Tak przynajmniej wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, opublikowanego przez Onet. Sprzedaży tych aktywów wymagała od Orlenu Komisja Europejska. 

Oferta dla Saudyjczyków miała być na tyle atrakcyjna, że wyliczono, iż zakup udziałów w rafinerii zwróci się Aramco zaledwie w 15 miesięcy. I to z samej tylko marży na sprzedaży produktów. Ponadto przez fuzję państwo miało stracić wpływ na kierunki sprzedaży około jednej piątej produkcji benzyny i oleju napędowego 

Więcej o: