Przypomnijmy. Jeden z członków załogi Titanica miał powiedzieć: "nawet Bóg nie byłby w stanie zatopić tego statku". Ostatecznie Bóg nie musiał się fatygować, wystarczyła góra lodowa. Podczas dziewiczego rejsu Titanic poszedł na dno, stając się grobem dla ponad 1500 ofiar - pasażerów i członków załogi. Katastrofę przeżyło zaledwie 705 osób, czyli jedna trzecia tych, którzy znajdowali się na "niezatapialnym" statku.
Zapewne nie katastrofę w lodowatych wodach Atlantyku sprzed 112 lat ma na myśli australijski miliarder Clive Palmer, który właśnie ogłosił, że będzie budował Titanica II. I obiecał przy tym, że będzie to "autentyczne doświadczenie Titanica". Natomiast sam statek ma być jak oryginał, tylko "znacznie, znacznie lepszy". - Blue Star Line stworzy autentyczne wrażenia z Titanica, zapewniając pasażerom statek, który ma takie samo wnętrza i układ kabin jak oryginalny statek, jednocześnie integrując nowoczesne procedury bezpieczeństwa, metody nawigacji i technologię XXI wieku, aby zapewnić najwyższy poziom luksusu i komfortu – mówi Palmer.
Australijski miliarder i magnat wydobywczy (a przy okazji też polityk, właściciel drużyny piłkarskiej oraz parku rozrywki z dinozaurami) nie ograniczył się do suchej notki dla prasy. Jak informuje "Guardian", Palmer ogłasza start przedsięwzięcia z rozmachem. Miliarder poinformował świat o budowie repliki Titanica we wnętrzach opery w Sydney - jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków świata. Musiał też się zmierzyć z trudnymi pytaniami, bo to już kolejny raz, kiedy ogłasza budowę nowego Titanica. Podobną konferencję zwołał dekadę temu, w Londynie. I ogłaszał dokładnie to samo: Titanic II, luksus, wyjątkowość. Zbywał pytania o koszty przedsięwzięcia, że to "bzdury" i że "ma dość pieniędzy na 10 Titaniców".
Rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje, ale Palmer się nie zraził. Twierdzi, że plany nie wypaliły przez pandemię, ale teraz obostrzenia przeszły do przeszłości, popyt wrócił, a on ma "jeszcze więcej pieniędzy".
- Mogę zbudować Titanica i zrobię to - oświadczył. - O wiele fajniej jest budować Titanica, niż siedzieć w domu i liczyć pieniądze - dodał. Po czym dodał, że już wie, że najważniejsze w życiu "to mieć kogoś, kto cię kocha, mieć miejsce do spania w nocy i dobry posiłek". A jakie ma przemyślenia na temat samego Titanica II? Takie, że ma nieść pokój. Bo - jak wywodzi - wiemy jak prowadzić wojny, a pokój trzeba utrzymywać każdego dnia, centymetr po centymetrze. - Titanic II to coś, co może zapewnić pokój. Może być statkiem pokoju pomiędzy wszystkimi krajami świata - wywodzi biznesmen. - Miliony marzyły o tym, żeby na nim popłynąć, zobaczyć go w porcie i doświadczyć jej wyjątkowego majestatu. Titanic będzie statkiem, na którym te marzenia się spełnią - dodaje.
Według zapewnień Palmera Titanic II zostanie zaprojektowany tak, aby odtworzyć wielkość swojego imiennika. Statek będzie miał 269 m długości i 32,2 m szerokości. Ma mieć dziewięć pokładów i 835 kabin mogących pomieścić nawet 2435 pasażerów.
Jak będzie wyglądał? To można obejrzeć na ośmiominutowym filmiku z wizualizacjami wyświetlanymi w rytm melodii "Nad pięknym modrym Dunajem" Straussa. Statek ma mieć takie same wnętrza i układ kabin jak oryginał. A także - znaną choćby widzom filmu Jamesa Camerona - salę balową, basen i łaźnię turecką. Nawet mostek ma być taki sam, jak na słynnym poprzedniku.
Palmer chce powtórzyć rejs Titanica - oczywiście bez kraksy z górą lodową. Statek ma ruszyć w dziewiczy rejs w czerwcu 2027 r. (prawdziwy Titanic wypłynął z portu 10 kwietnia 1912 r.). Trasa też jest taka sama, z Southampton do Nowego Jorku. Ale to nie koniec, po docelowo statek ma pływać po całym świecie "inspirując i oczarowując" w każdym porcie, do którego zawinie.
Warto pamiętać, że oryginalny Titanic miał za mało łodzi ratunkowych w stosunku do liczby pasażerów. Wówczas uznano, że na niezatapialnym statku nie są potrzebne. A poza tym zasłaniały widok z pokładu. Teraz ma być ich wystarczająco dużo. O ile statek rzeczywiście powstanie.