Giftpol chce zarobić na aferze ze zwolnioną pracowniczką. Opublikował szokujące oświadczenie

Giftpol zwolnił graficzkę w drugim dniu pracy, ponieważ zbyt wolno obsługiwała nowy dla siebie program. Wiele osób skrytykowało tę decyzję. Firma opublikowała komunikat, w którym twierdzi, że padła ofiarą hejtu. Przedsiębiorstwo sprzedaje też koszulki nawiązujące do całej afery.
Giftpol sprzedaje koszulki nawiązujące do afery ze zwolnioną pracowniczką
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl // Facebook / Albert Wallin II

Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, użytkowniczka portalu X udostępniła 14 marca zrzuty ekranu z rozmowy ze swoim szefem z firmy Giftpol. Wynikało z nich, że mężczyzna zwolnił graficzkę na czacie grupowym przedsiębiorstwa, bo zbyt wolno obsługiwała nowy dla siebie program. Doszło do tego drugiego dnia pracy kobiety w firmieGiftpol opublikował na swojej stronie internetowej komunikat w tej sprawie.

Zobacz wideo Krystyna Jarek: Są różne modele korzystania z AI dopasowane do biznesu

Giftpol sprzedaje koszulki nawiązujące do afery ze zwolnioną pracowniczką

Giftpol poinformował o uruchomieniu sprzedaży koszulek nawiązujących do afery. Na ubraniach pojawił się nadruk z hasłem, które stanowiło część konwersacji opublikowanej przez zwolnioną pracowniczkę. "Już się rozeszły. Uruchamiamy kolejną serię, z napisem 'No Hejt' (...). Piszcie maila, temat: 'Wkurzył mnie Dariusz z Radomia'" - czytamy na stronie firmy, której właścicielem jest Dariusz Jabłoński.

W komunikacie stwierdzono również, że jeśli ktoś zatrudni graficzkę zwolnioną przez Giftpol, "ma gwarantowany hejt". "Nie możecie jej zwolnić, a jeśli już, to zwolnienie z dyplomem, na papierze czerpanym i złotymi literami. To informacja dla normalnych ludzi, których ktoś chce zniszczyć przez hejt" - napisano.

Firma podkreśliła, że z hejtem "słaby człowiek może sobie nie radzić, wtedy wszyscy mają krew na rękach". "My sobie jednak radzimy z falą hejtu. Życzymy wszystkim pozytywnej energii. Nie nienawiści. Może taka była nasza rola w tym świecie, być może ktoś zainteresuje się hejtem. Nasi wspaniali pracownicy chcą wam sprzedawać gadżety. I są naprawdę najlepsi" - przekazano.

Giftpol krytykowany za zwolnienie pracowniczki. Firma "nurkuje jeszcze głębiej w mule żenady"

Graficzka informowała swojego szefa, że zrobiła w ciągu dnia dziewięć, a nie wymagane 15 wizualizacji, bo nigdy wcześniej nie miała styczności z programem graficznym Corel i dopiero uczyła się jego obsługi. Przełożony stwierdził, że kobieta "chyba żartuje". Jak dodał, zakończył współpracę z graficzką, bo "nie płaci za naukę".

Wiele osób skrytykowało Giftpol za sposób, w jaki potraktowano graficzkę. Oświadczenie firmy i informacja o sprzedaży koszulek nawiązujących do afery spotkała się z podobną reakcją. "Czy można zanurkować jeszcze głębiej w mule żenady? Jeszcze jak!" - napisał jeden z użytkowników Facebooka.

"Żyjemy w symulacji, moi drodzy. Giftpol vel Januszex nie przestaje zaskakiwać i tym razem z gratisowym pomówieniem zwolnionej graficzki"- stwierdził z kolei jeden z użytkowników portalu X. "Już ze trzy razy zapomniałabym o aferze, ale Dariusz z Giftpol nie odpuszcza. Po tym wszystkim jeszcze szczuć na byłego pracownika, to trzeba być tęgim umysłem" - czytamy w innym poście na X.

Więcej o: