Zawieszenia cła na ukraińskie produkty zostało przedłużone o kolejny rok - do 5 czerwca 2025 roku. Tym razem umowa jest jednak korzystniejsza dla rolników. Kompromis osiągnęli negocjatorzy z Europarlamentu, krajów członkowskich i Komisji Europejskiej. Ponownych rokowań zażądał Parlament Europejski, przyjmując w ubiegłym tygodniu poprawki polskiego deputowanego Andrzeja Halickiego z Platformy Obywatelskiej.
Zdecydowano, że lista produktów objętych ograniczeniami w imporcie będzie wydłużona. Do jaj, drobiu i cukru, dopisano owies, kukurydzę, kasze i miód. Komisja Europejska zobowiązała się do podjęcia działań w przypadku gwałtownego wzrostu importu ukraińskiej pszenicy. "Okresem odniesienia dla uruchomienia hamulca bezpieczeństwa będą lata 2022 i 2023, co oznacza, że jeśli import tych produktów przekroczy średnią wielkość z tych dwóch lat, cła zostaną ponownie nałożone" - informuje Parlament Europejski w komunikacie.
Deputowani domagali się jednak, żeby jeszcze bardziej wydłużyć okres brany pod uwagę przy ustalaniu kontyngentów importowych. To Komisja Europejska zaproponowała ostatnie dwa lata. Deputowani chcieli także uwzględnić 2021 rok, bo ograniczenia były większe, bo wtedy, jeszcze przed wojną, nie dochodziło do dużego wwozu produktów z Ukrainy do Unii.
Skrócony został też czas reakcji Komisji z trzech tygodni do dwóch na wprowadzanie zakazów importu, gdy dojdzie do destabilizacji sytuacji w którymkolwiek kraju członkowskim.
- Dzisiejsze porozumienie wzmacnia ciągłe zaangażowanie UE, by stać po stronie Ukrainy w obliczu brutalnej wojny agresji Rosji, aż do zwycięstwa Ukrainy - mówiła łotewska sprawozdawczyni Sandra Kalniete. - Ataki Rosji na Ukrainę i jej produkcję żywności mają również wpływ na rolników z UE. Parlament wysłuchał ich obaw i wzmocnił środki ochronne, które zmniejszyłyby presję na unijnych rolników, gdyby zostali przytłoczeni nagłym wzrostem importu z Ukrainy - dodawała.
Porozumienie powinno wejść w życie bardzo szybko. Jeszcze w środę, zmiany w umowie zostaną zatwierdzone przez ambasadorów unijnych krajów, a następnie przez deputowanych z komisji handlu międzynarodowego. Z kolei cały Parlament Europejski zagłosuje nad zmianami pod koniec przyszłego miesiąca, na ostatniej sesji plenarnej w Strasburgu w tej kadencji.