Są nowe dane o polskim przemyśle. Nie tego spodziewali się eksperci

Produkcja przemysłowa w lutym wzrosła o 3,3 proc. To odczyt powyżej oczekiwań ekonomistów i analityków. Wyglądałoby na to, że polski przemysł się ożywił. Jest jedno kluczowe zastrzeżenie i ważne słowo: rewizja. Zatem jest zaskoczenie czy go nie ma? I jak patrzeć na te dane?
Produkcja przemysłowa, fabryka. Zdjęcie ilustracyjne.
Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak podał GUS, w lutym produkcja sprzedana przemysłu wzrosła o 3,3 proc. w ujęciu rok do roku. Średnia prognoz podawana przez portal macronext.pl zakładała wzrost na poziomie 2,6 proc. To też odczyt nieco lepszy niż w styczniu (wtedy produkcja zwiększyła się o 2,9 proc.).

Zobacz wideo Miłosz Motyka: W rządzie zrobimy wszystko, by energia atomowa popłynęła w sieci za 9 lat

Produkcja przemysłowa rośnie lepiej od prognoz. Jest zaskoczenie czy go nie ma? 

Wzrost widać w 24 (z 34) działach przemysłu, w tym w naprawie, konserwacji i instalowaniu maszyn i urządzeń - o 48,5 proc., w produkcji pozostałego sprzętu transportowego - o 17,8 proc., pojazdów samochodowych, przyczep i naczep - o 13,9 proc., chemikaliów i wyrobów chemicznych - o 10,3 proc. oraz papieru i wyrobów z papieru - o 10,1 proc. Spadek odnotowano zaś w 10 działach, m.in. w produkcji urządzeń elektrycznych - o 23,9 proc., w wydobywaniu węgla kamiennego i węgla brunatnego (lignitu) - o 18,5 proc., i w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę - o 4,3 proc. 

Wróćmy jeszcze do niespodzianki z mocniejszymi od spodziewanych danymi GUS. Jak zauważają ekonomiści Pekao, "przemysł w lutym zarazem zaskoczył w górę i nie zaskoczył". W ich przypadku różnica między odczytem prognozowanym a tym opublikowanym przez Główny Urząd Statystyczny była nawet większa, bo zakładali wzrost produkcji o 1,3 proc. Jednak eksperci zauważają, że to zaskoczenie to efekt rewizji danych za poprzedni okres. Miesiąc temu GUS podawał, że w styczniu produkcja zwiększyła się o 1,6 proc. rok do roku, teraz ten odczyt zmienił w górę - do 2,9 proc. "W praktyce mamy kontynuację dwuletniej stagnacji" - stwierdzają ekonomiści Pekao. 

Nieco inaczej temat widzą ekonomiści ING Banku Śląskiego. Inaczej, bo bardziej pozytywnie. Ich zdaniem, "polski przemysł podnosi się ze stagnacji". Mamy ożywienie w przemyśle i to pochodzące z różnych źródeł, w tym z zagranicy i zamówień obronnych na remonty sprzętu. To, co rokuje dobrze na najbliższą przyszłość, to według ING fakt, że są podstawy do ożywienia zarówno u naszych partnerów handlowych, jak i w Polsce. "W Niemczech widać ożywienie w sektorach energochłonnych, a także transporcie" - zauważają.

Na nowe dane z przemysłu nie narzeka też Mikołaj Raczyński, dyrektor zarządzający Portu. Zauważa, że "od kilku miesięcy badania koniunktury w Polsce i za granicą wskazywały, że jesteśmy blisko punktu zwrotnego w sektorze przemysłu i najgorsze mamy już za sobą.

Ożywienie na razie jest tutaj dość spokojne i takie pozostanie, bowiem nadal w wielu branżach widać zbyt duże poziomy zapasów oraz obserwowane są zmiany w strukturze wydatków konsumentów, którzy więcej wydają na usługi. Przemysł powinien jednak stopniowo wychodzić z recesji i mamy kolejne potwierdzenie tego trendu

- komentuje.

Odbicie w górę inflacji producenckiej. Takich danych nie było od miesięcy

GUS podał także w środę dane o inflacji producenckiej - czyli zmianach cen między producentami a kontrahentami (generalnie: zanim towar trafi na sklepowe półki). Przyjmuje się, że inflacja producencka wyprzedzająco pokazuje trendy, które wkrótce zobaczymy w inflacji konsumenckiej.

Środowe dane oczywiście trudno nazwać "niepokojącymi", niemniej widać pewną zmianę trendu. Po raz pierwszy od września 2023 r. (i raptem trzeci od początku 2023 r.) ceny producentów poszły przez miesiąc w górę, a nie w dół - o 0,1 proc., ale jednak.

embed

Również wskaźnik rok do doku odbił w górę - z -10,6 proc. do -10,1 proc. Wciąż jednak, jak widać, mamy rok do roku głęboką deflację producencką.

embed

Warto też pamiętać, że ceny producentów spadały m.in. ze względu na słabą kondycję przemysłu (spadek zamówień, niższa produkcja). Powrót delikatnych wzrostów cen może być kolejną sugestią, że sektor podnosi się z kolan.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: