Glapiński w "FT" mówi, kiedy Polska może przyjąć euro. I na co powinniśmy patrzeć

Gdy Polska dobije z poziomem PKB na głowę mieszkańca do zachodnich państw, wtedy będzie mogła przyjąć euro, mówił Adam Glapiński w wywiadzie dla "Financial Times". Prezes NBP podał też przybliżoną datę, kiedy może się to stać.
Banknoty euro, zdjęcie ilustracyjne
Shutterstock.

Adam Glapiński, który w przeszłości krytykował euro, powiedział w rozmowie z "Financial Times", że Polska może być gotowa na przyjęcie wspólnej waluty w ciągu dekady, gdy tylko PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca dobije do poziomu bogatszych krajów Unii Europejskiej. 

Zobacz wideo Kosowscy Serbowie dotknięci przez zmianę waluty. Nie mają dostępu do gotówki

- Euro jest dobre dla większości rozwiniętych i finansowo stabilnych krajów Europy, nawet jeśli nie pasowało takim krajom jak Włochy po kryzysie finansowym z 2008 roku - stwierdził prezes NBP. 

Jedyny problem, jaki mógłbym mieć, to Niemcy naciskający, by Polska przyłączyła się do strefy euro zbyt szybko. Ale teraz tego nie dostrzegam

- powiedział Glapiński. 

Trwa debata wokół euro. Glapiński nie zmienił swojego zdania

Od kilku miesięcy znów toczy się żywa dyskusja wokół przyjęcia przez Polskę euro. Kilka dni temu głos w tej sprawie zabrał Jarosław Kaczyński, który uważa, że Donald Tusk chce postawić Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, po to by wprowadzić w Polsce euro. - Wprowadzić, łamiąc Konstytucję, gdzie czarno na białym jest napisane, że polską walutą jest złoty - mówił prezes PiS podczas konwencji samorządowej PiS w Radzyniu Podlaskim (woj. lubelskie).

W programach rządzącej koalicji (KO-PL2050-PSL-Lewica) ani w zapowiedziach polityków tych partii nie ma jednak żadnych deklaracji o wprowadzeniu w Polsce wspólnej europejskiej waluty. Kilka lat temu Donald Tusk, lider KO, mówił nawet, że "żeby wejść do strefy euro, trzeba prowadzić odpowiedzialną politykę finansową, więc - póki co - nie ma tematu".

Kaczyński mówił też, że przyjęcie w Polsce euro mocno uderzy w polskie społeczeństwo.  - Wprowadzenie euro, a to zostało wprowadzone w kilku krajach, oznacza gwałtowny wzrost cen. Znam ludzi, którzy mieszkali na Zachodzie, kiedy wprowadzano euro. Coś kosztowało jedną markę w Niemczech, wymieniano dwie marki na euro i za chwilę to samo kosztowało jedno euro. We Francji było jeszcze gorzej - mówił prezes PiS. - Jeżeli my bronimy złotówki to dlatego, że ona zapewnia nam możliwość regulowania sytuacji w polskiej gospodarce - dodał Kaczyński.

Sam Glapiński również kilkukrotnie zabierał w tej sprawie głos. Na początku roku wypowiadał się w tym samym tonie, co w wywiadzie dla "FT". - Wszystko zostało powiedziane. Dyskutowanie o wprowadzeniu euro będzie miało sens dopiero wtedy, kiedy będziemy na wyższym poziomie rozwoju. Porównywalnym do tego, jaki mają dominujące kraje z euro w Europie. Proszę zobaczyć, co się na Słowacji dzieje. U naszych braci Słowaków, z którymi jesteśmy duchem i ciałem - mówił w styczniu prezes NBP.

Czy Polacy chcą euro? Są wyniki sondażu

Przeciwko zmianie waluty w Polsce jest 62,9 proc. badanych. W sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS na zlecenie Radia ZET ankietowanych spytano: "czy Pana/Pani zdaniem nowy rząd KO, Trzeciej Drogi i Lewicy powinien dążyć do wprowadzenia w Polsce waluty euro?". Odpowiedź "zdecydowanie tak" wskazało zaledwie 7,9 proc. badanych, a "raczej tak" 13,3 proc.

19,5 proc. ankietowanych odpowiedziało "raczej nie", a 43,4 proc. "zdecydowanie nie". Wśród tych grup znakomita większość, bo 85 proc., to wybory Prawa i Sprawiedliwości. Z drugiej strony wśród wyborców KO, Trzeciej Drogi i Lewicy aż 43 procent badanych było za przyjęciem euro. Opcję "trudno powiedzieć" wybrało 15,9 proc.

Sondaż został przeprowadzony w listopadzie 2023 roku metodą CATI na reprezentatywnej ogólnopolskiej próbie 1067 osób. 

Więcej o: