Zawalony most w Baltimore. Służby ratunkowe mają złe wieści

Nurkowie odnaleźli rejestrator danych kontenerowca Dali, który uderzył w most w amerykańskim Baltimore. Wciąż trwają poszukiwania sześciu robotników, ale służby ratunkowe nie mają dobrych wieści.
Zawalony most w Baltimore
Fot. REUTERS/Mike Segar

Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu powiadomiła o odnalezieniu rejestratora danych. Urządzenie będzie teraz analizowane pod kątem tego, czy zanieczyszczone paliwo nie doprowadziło do awarii silników - podaje CNN. To z kolei miało być bezpośrednią przyczyną zboczenia z kursu i uderzenia w przęsło mostu Key Bridge. Rejestrator danych pomoże ustalić, co wydarzyło się tuż przed katastrofą.

Zobacz wideo Piotr Kuczyński: Wniosek o postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu jest fatalny

Zawalił się most w Baltimore. Służby ratunkowe szukają robotników. "Nie wierzymy"

Tymczasem służby ratunkowe wznowiły poszukiwania sześciu robotników, którzy w chwili katastrofy pracowali na przeprawie. Według amerykańskich służb praktycznie nie ma szans na odnalezienie zaginionych. - Temperatura wody w miejscu katastrofy jest tak niska, że nie wierzymy, aby ktokolwiek mógł przeżyć. Dlatego podczas godzin nocnych wstrzymaliśmy nasza akcję poszukiwawczą - tłumaczył podczas konferencji prasowej Shannon Gilreath z lokalnej straży przybrzeżnej.

Równolegle trwa śledztwo w sprawie przyczyn zawalenia się mostu, w który uderzył kontenerowiec pod singapurską banderą. Władze stanu Maryland zapewniają o pełnej gotowości do wyjaśnienia tragedii w Baltimore. - Zadbamy o to, by jako stan wspólnie przez to przejść. Jesteśmy zdeterminowani, by to zrobić. Jesteśmy i będziemy w stałym kontakcie z obywatelami stanu - zadeklarował gubernator stanu Wes Moore.

Most w Baltimore znajduje się przy najważniejszym porcie w USA

Kontenerowiec Dali, który we wtorek 26 marca uderzył w Key Bridge w Baltimore, przed wypadkiem rzucił kotwicę w ramach procedur awaryjnych po utracie napędu, nadał też sygnał Mayday. Władze zakwalifikowały to zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek. Przed zderzeniem służby zdążyły zamknąć most, aby nie mogły wjechać pojazdy. Czterokilometrowa konstrukcja była częścią miejskiej obwodnicy.

Zawalenie mostu w Baltimore ma również poważny skutek gospodarczy. Port w tym mieście, najważniejszy w Stanach Zjednoczonych pod względem eksportu samochodów, został praktycznie wyłączony z użytku, co oznacza zaburzenia w łańcuchach dostaw. Przez zawalony most rocznie przejeżdża 12 milionów samochodów.

- Nie wiadomo jak długo to potrwa. To będzie miało wpływ na życie dokerów i członków załóg holowników, którzy potencjalnie stracą dochody - powiedział Andrew Middleton z Duszpasterstwa Ludzi Morza Archidiecezji Baltimore w rozmowie z Agencją Reutera. To jedna z pierwszych osób, która po katastrofie skontaktowała się z załogą kontenerowca.

Więcej o: