W CPK panuje nerwowa atmosfera, pracownicy są niepewni swoich losów, a w firmie ma krążyć "czarna lista" osób, które planowane są do zwolnienia - twierdzi Onet. Nowym pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego został Maciej Lasek z KO, ale mimo zapowiadanych już kilka miesięcy temu audytów w spółce, jak dotąd nie udało się nawet wybrać zewnętrznych audytorów. W spółce są natomiast prowadzone audyty wewnętrzne prowadzone przez samo CPK oraz biuro pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.
- Prace zostały wstrzymane. Skutek jest taki, że w niektórych biurach ludzie muszą sobie wymyślać zadania, bo inaczej przez osiem godzin będą patrzeć w sufit - mówi Onetowi jeden z pracowników CPK. Inny z kolei dodaje, że "byliśmy stadem wilków prowadzonych przez wilka. Teraz jesteśmy prowadzeni przez owcę". Pracownicy nie wiedzą, jaka przyszłość czeka inwestycję o przewidywanej wartości 155 mld zł. Pod koniec marca w siedzibie CPK miało się odbyć spotkanie, na którym poszczególni pracownicy spółki prezentowali zarządowi i przedstawicielom strony rządowej wyniki wewnętrznych audytów. Maciej Lasek przekazał Onetowi, że ma "kilkaset stron raportów", jednak na wnioski i ich upublicznienie trzeba będzie jeszcze poczekać, bo jak tłumaczy, trzeba dokumenty jeszcze przeanalizować oraz sprawdzić, "w jakim stopniu są one kompletne".
Portal money.pl podawał pod koniec marca, że w CPK ma krążyć "czarna lista" osób przeznaczonych do zwolnienia, na której ma znajdować się 40 osób. To osoby, do których nowe władze "nie mają zaufania". Z kolei spółka przekonuje, że to tylko pojedyncze przypadki. Onet z kolei twierdzi, że potwierdził istnienie takiej listy w kilku źródłach. "Schemat jest prosty: pracodawca zaprasza osoby z listy na rozmowę, proponując rozwiązanie umowy za porozumieniem stron" - czytamy. Jeden z rozmówców twierdzi, że spółka nie chce nikogo zwalniać, ponieważ wiąże się z tym wypłata odprawy, a dodatkowo "niektórzy mogą iść do sądu". Pracownicy podkreślają, że w spółce panują chaos i marazm.
Od wyników audytów ma być uzależniona decyzja o kontynuacji pomysłu PiS dotyczącego budowy węzła komunikacyjnego między Warszawą i Łodzią lub porzucenie tego planu. Zgodnie z planami CPK miałby zintegrować transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach projektu w odległości ok. 40 km na zachód od Warszawy ma zostać wybudowany port lotniczy. W skład Centralnego Portu Komunikacyjnego miałyby wejść również inwestycje kolejowe, które mają umożliwić przejazd między Warszawą a największymi polskimi miastami w czasie nie dłuższym niż 2,5 godz.