Strach w CPK, w firmie ma krążyć "czarna lista". "Byliśmy stadem wilków, teraz prowadzi nas owca"

Pracownicy Centralnego Portu Komunikacyjnego z niepewnością patrzą w przyszłość. Onet podaje, że nowa ekipa wstrzymała większość działań, a dodatkowo w spółce ma krążyć "czarna lista" osób przeznaczonych do zwolnienia.
CPK
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

W CPK panuje nerwowa atmosfera, pracownicy są niepewni swoich losów, a w firmie ma krążyć "czarna lista" osób, które planowane są do zwolnienia - twierdzi Onet. Nowym pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego został Maciej Lasek z KO, ale mimo zapowiadanych już kilka miesięcy temu audytów w spółce, jak dotąd nie udało się nawet wybrać zewnętrznych audytorów. W spółce są natomiast prowadzone audyty wewnętrzne prowadzone przez samo CPK oraz biuro pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. 

Zobacz wideo Co Polska może ugrać na CPK?

"Byliśmy stadem wilków, teraz jesteśmy prowadzeni przez owcę"

- Prace zostały wstrzymane. Skutek jest taki, że w niektórych biurach ludzie muszą sobie wymyślać zadania, bo inaczej przez osiem godzin będą patrzeć w sufit - mówi Onetowi jeden z pracowników CPK. Inny z kolei dodaje, że "byliśmy stadem wilków prowadzonych przez wilka. Teraz jesteśmy prowadzeni przez owcę". Pracownicy nie wiedzą, jaka przyszłość czeka inwestycję o przewidywanej wartości 155 mld zł. Pod koniec marca w siedzibie CPK miało się odbyć spotkanie, na którym poszczególni pracownicy spółki prezentowali zarządowi i przedstawicielom strony rządowej wyniki wewnętrznych audytów. Maciej Lasek przekazał Onetowi, że ma "kilkaset stron raportów", jednak na wnioski i ich upublicznienie trzeba będzie jeszcze poczekać, bo jak tłumaczy, trzeba dokumenty jeszcze przeanalizować oraz sprawdzić, "w jakim stopniu są one kompletne". 

W spółce CPK krąży "czarna lista" osób do zwolnienia

Portal money.pl podawał pod koniec marca, że w CPK ma krążyć "czarna lista" osób przeznaczonych do zwolnienia, na której ma znajdować się 40 osób. To osoby, do których nowe władze "nie mają zaufania". Z kolei spółka przekonuje, że to tylko pojedyncze przypadki. Onet z kolei twierdzi, że potwierdził istnienie takiej listy w kilku źródłach. "Schemat jest prosty: pracodawca zaprasza osoby z listy na rozmowę, proponując rozwiązanie umowy za porozumieniem stron" - czytamy. Jeden z rozmówców twierdzi, że spółka nie chce nikogo zwalniać, ponieważ wiąże się z tym wypłata odprawy, a dodatkowo "niektórzy mogą iść do sądu". Pracownicy podkreślają, że w spółce panują chaos i marazm.

Od wyników audytów ma być uzależniona decyzja o kontynuacji pomysłu PiS dotyczącego budowy węzła komunikacyjnego między Warszawą i Łodzią lub porzucenie tego planu. Zgodnie z planami CPK miałby zintegrować transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach projektu w odległości ok. 40 km na zachód od Warszawy ma zostać wybudowany port lotniczy. W skład Centralnego Portu Komunikacyjnego miałyby wejść również inwestycje kolejowe, które mają umożliwić przejazd między Warszawą a największymi polskimi miastami w czasie nie dłuższym niż 2,5 godz. 

Więcej o: