PGNiG przeraził podwyżkami cen od lipca. O tyle ma podrożeć gaz. Za prąd też zapłacimy dużo więcej

PGNiG wysyła do swoich klientów zawiadomienia o wyższej taryfie za gaz - aż o około 45 proc. - od lipca. Rząd ściga się z czasem, aby skala podwyżek była mniejsza. W górę pójdą też rachunki za prąd - według wyliczeń Ministerstwa Klimatu i Środowiska wzrosną o blisko 30 proc. I to w "optymistycznym wariancie".
DLOWR
Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Wyborcza.pl

PGNiG rozsyła do swoich klientów nowe taryfy, w których informuje o podwyżkach cen gazu od lipca, gdy przestaną obowiązywać obecne zasady tarczy "antyinflacyjnej" (zamrożone ceny gazu oraz opłaty abonamentowe i dystrybucyjne). Z korespondencji wynika, że stawki za gaz mają wzrosnąć o około 45 proc. Jak zauważa portal money.pl, doliczając koszty dystrybucji, rachunki mogłyby pójść w górę o około 50-60 proc. 

Podwyżka może przyprawić o zawrót głowy. Nie musi jednak oddawać tego, jak rzeczywiście będzie wyglądała sytuacja odbiorców gazu od lipca. Dziś jest tak: "standardowo" gaz dla gospodarstw domowych (mowa o samej cenie gazu, bez innych składników rachunku, czyli kosztów dystrybucji) już kosztuje około 29 groszy netto za kWh. Tak wynika z taryfy zaakceptowanej przez Urząd Regulacji Energetyki pod koniec lutego br. (zmienionej, bo we wcześniejszej wersji gaz był nawet droższy, kosztował blisko 32 gr/kWh). Tyle że odbiorcy płacą mniej - około 20 gr/kWh, bo taka jest ustawowo zamrożona cena do końca czerwca. Można powiedzieć, że resztę do tych "taryfowych" 29 gr/kWh dostawcom gazu płaci za nas rząd

Od 1 lipca mrożenie cen znika, więc to, co zapisane w taryfie, po prostu zaczęłoby obowiązywać gospodarstwa domowe. Tego dotyczą informacje, które PGNiG przesyła swoim odbiorcom. To jest jednak scenariusz, w którym rząd w żaden sposób nie ingerowałby w ceny gazu dla gospodarstw domowych po 30 czerwca.

W rzeczywistości skala podwyżek powinna być mniejsza, bo trwają prace nad ustawą o bonie energetycznym, która miałaby wpływ także na ceny gazu. W dokumencie założono, że PGNiG musiałby przestawić URE nową, niższą taryfę i ustanowić cenę maksymalną. To możliwe, bo ceny gazu na światowych rynkach wyraźnie spadły w pierwszych miesiącach 2024 r. Szacunki Ministerstwa Klimatu i Środowiska wskazują, że w ten sposób rachunki za gaz nie urosłyby od 1 lipca o 45 proc., a "tylko" o około 15 proc.

Gdyby nie nasza ustawa, Polacy naprawdę dostaliby rachunki grozy, bo poprzedni rząd nie przyjął na ten rok żadnych regulacji, nie zabezpieczył też w budżecie państwa żadnych środków na stabilizację cen energii

- przekonuje w komentarzu dla money.pl ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.

embed

Podobne wyliczenie - że rachunki za gaz pójdą w górę od lipca raczej o 15-20 proc. niż o 40 czy 60 proc. - prezentują też ekonomiści mBanku. Choć oczywiście nawet taka podwyżka do miłych nie należy. 

Rachunki za prąd też w górę

Również rachunki za prąd od 1 lipca pójdą w górę. Obecna zamrożona cena około 41 groszy za kWh (do limitu zużycia, potem ok. 74 grosze) ma zostać zastąpiona przez cenę 50 gr/kWh (bez limitu). Od stycznia 2025 r. cena energii będzie już prawdopodobnie zgodna z taryfami zatwierdzonymi przez URE, resort klimatu i środowiska zakłada, że będzie to około 60 gr/kWh. Co ważne, mimo że taryfa będzie ustalona do końca 2025 r., to będzie mogła ulec zmianie.

Niestety, od 1 lipca wzrośnie nie tylko cena samej energii na rachunku, ale także opłaty dystrybucyjne. Ministerstwo Klimatu i Środowiska szacuje, że rachunki będą w drugiej połowie roku wyższe niż w pierwszej o około 29 proc. Niektórym gospodarstwom domowym przysługiwać będzie bon energetyczny, który zniweluje część wzrostu rachunków.

embed
Więcej o: