Bon energetyczny w postaci świadczenia pieniężnego trafi do gospodarstw, których dochody nie przekraczają 2500 złotych na osobę w gospodarstwie jednoosobowym albo 1700 złotych na osobę w gospodarstwie wieloosobowym. Bon ma wynieść od 300 do 600 złotych. Jego beneficjentami będą nie tylko gospodarstwa domowe o niskich dochodach, lecz także odbiorcy wrażliwi i gospodarstwa, które z uwagi na nadmetraż przypadający na osobę zostały wykluczone z przyznania dodatku mieszkaniowego.
"Ustawa o bonie energetycznym, rewizja KPO, Wieloletni Plan Finansowy na lata 2024-2027 i Krajowy Program Reform 2024/2025 - przyjęte dziś przez Komitet Rady Ministrów" - napisał na platformie X Maciej Berek, szef SKRM i dodał, że projekt ustawy o bonie energetycznym zaplanowany do rozpatrzenia przez rząd 7 maja.
Przypomnijmy, że inne, wyższe wartości, bon energetyczny będzie miał w przypadku, gdy główne źródło ogrzewania danego gospodarstwa domowego jest zasilane energią elektryczną i jest wpisane lub zgłoszone do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Wtedy będzie to 600 zł dla gospodarstwa jednoosobowego, 800 zł dla gospodarstwa dwu-, trzyosobowego, 1000 zł dla gospodarstwa cztero-, pięciosobowego osobowego i 1200 zł dla sześcioosobowego i więcej.
Okazuje się jednak, ze zastrzeżenia do projektu ustawy o bonie energetycznym ma jeden z resortów. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaznaczyło, że nowe brzmienie jednego z artykułów nie wpłynie na zmniejszenie zagrożenia płynności przyznawania przez gminy świadczeń rodzinnych i świadczeń z funduszu alimentacyjnego.
"Obecne brzmienie art. 30 projektu ustawy nie wpłynie na zmniejszenie zagrożenia płynności przyznawania przez gminy świadczeń rodzinnych i świadczeń z funduszu alimentacyjnego" - napisano. Dodano, że planowane wprowadzenie bonu energetycznego spowoduje obciążenie samorządów gminnych od dnia 1 lipca br. dodatkowym obowiązkiem polegającym na obsłudze przez gminy od 3,5 mln do 4,6 mln dodatkowych postępowań administracyjnych o bon energetyczny - podaje Polska Agencja Prasowa.
"Ponadto ustalanie prawa do bonu energetycznego z wykorzystaniem systemów informatycznych dedykowanych do obsługi ww. świadczeń oznacza ogromne obciążenie tych systemów" - zaznaczyło MRPiPS. Ministerstwo wyjaśniło, że systemy te wydajnościowo nie są przygotowane na obsługę dodatkowych wielu milionów zapytań (np. o dane dochodowe) skumulowanych w okresie zaledwie kilku miesięcy.
Ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska poinformowała kilka dni temu, że zaakceptowała projekt ustawy o cenach energii na drugie półrocze bieżącego roku.
"Właśnie podpisałam ustawę o cenach energii na drugie półrocze tego roku po uzgodnieniach międzyresortowych. Zapewnia stabilność gospodarstwom domowym, mikro przedsiębiorcom i mśp. Wszystko zgodne z prawem unijnym, skonsultowane tez z UOKiK który wnosił uwagi" - napisała Hennig-Kloska na portalu X. Przy okazji pod jej wpisem pojawiła się adnotacja, że ministrowie nie podpisują ustaw. To prerogatywa prezydenta.
Projekt ustala między innymi maksymalną cenę energii od 1 lipca na poziomie 500 złotych za megawatogodzinę oraz 693 zł za MWh dla jednostek samorządu, podmiotów użyteczności publicznej oraz dla małych i średnich przedsiębiorców. Koszt ustawy ma wynieść 8,2 mld zł, a bon energetyczny trafi do 3,5 mln Polaków. Obecna tarcza energetyczna, która zamraża ceny za prąd na poziomie z 2022 roku, obowiązuje jedynie do końca czerwca.