Rok temu w naszym kraju została wprowadzona została ustawa SUP (od Single Use Plastics, czyli "plastiki jednorazowego użytku"), która ma ograniczyć wpływ niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Po odkręceniu nakrętka ma pozostać np. przy butelce. To unijny wymóg. I jak się okazuje, bardzo kosztowny.
Tadeusz Mroczkowski, prezes Mlekpolu, w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach przekazał, że kierowana przez niego firma na zintegrowaną nakrętkę wydała już 30 mln zł. Dodał także, że Mlekopol musiał "modernizować maszyny", a niektóre wymienić całkowicie. - Może i zamierzenie jest słuszne, ale nikt skutecznie nie wytłumaczył założeń tej regulacji - stwierdził Mroczkowski cytowany przez "Business Insider". Podkreślił przy tym, że wielu klientów jego firmy było zirytowanych zmianą. - Posypały się na nas gromy - powiedział. Mlekpol taką nakrętkę wprowadził jako jedna z pierwszych firm w Polsce.
Pomimo że przepisy wprowadzają wymóg dopiero od lipca tego roku, to w wielu firmach w naszym kraju już podjęto odpowiednie działania dostosowawcze. Na przykład producent wody Żywiec-Zdrój pochwalił się, że jego butelki w 100 proc. podlegają recyklingowi, łącznie z nakrętką i etykietą. Firma podkreśla, że dotychczas jeśli wyrzucano nakrętkę osobno od butelki do kosza na plastik, to w sortowni przelatywała ona przez sito do frakcji drobnej. "Przez to nakrętka - w pełni nadająca się do recyklingu - nie była odzyskiwana, a surowiec przepadał. Dzięki jej przymocowaniu na stałe do butelki będzie miała szansę trafić do recyklingu wraz z całym opakowaniem" - informuje producent.