Inflacja w Polsce już od trzech miesięcy jest zgodna z celem inflacyjnym NBP. To ogromny sukces i satysfakcja, szczególnie wszystkich w NBP
- powiedział prezes NBP prof. Adam Glapiński podczas piątkowej konferencji prasowej. Inflacja w kwietniu wyniosła, według szybkiego szacunku GUS, 2,4 proc. Cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. +/- 1 punkt procentowy.
Glapiński ubolewał, że nie widzi powszechnej radości z tego powodu. Zwracał przy tym uwagę, że w kwietniu po raz kolejny spadła inflacja bazowa (tj. bez cen energii i żywności). Za wzrost inflacji w kwietniu (względem 2 proc. w marcu) szef NBP "winił" podwyżkę VAT na żywność od 1 kwietnia oraz wzrost cen paliw.
Pomimo tego wzrostu inflacja kształtuje się na poziomie zgodnym z celem NBP, co świadczy o tym, że reakcja NBP na globalne wstrząsy z poprzednich lat była właściwa
- przekonywał prof. Glapiński.
Po raz kolejny szef NBP mówił też, że dezinflacja w Polsce zaszła bez kosztów w postaci recesji i istotnego wzrostu bezrobocia. Wskazywał, że polska gospodarka dogania Zachód mimo wojny za granicą i pandemii. - Wręcz przeciwnie: to sprawia, że jeszcze szybciej doganiamy - twierdził.
Powołując się na prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego Glapiński mówił, że przy zachowaniu obecnych trendów Polska pod względem PKB na osobę przebije Hiszpanię w 2026 r., Włochy, Wielką Brytanię i Francję w latach 2029-2031, a Niemcy w 2034 r. Obecnie PKB Polski per capita to 80 proc. średniej unijnej.
Spodziewamy się, że inflacja w kolejnych kwartałach raczej na pewno wzrośnie
- powiedział szef NBP. Zaznaczał, że skala wzrostu jest obarczona dużą niepewnością. Glapiński spodziewa się dalszych podwyżek cen żywności po wzroście VAT na żywność z 0 do 5 proc. od 1 kwietnia. W samym kwietniu wyższy VAT przełożył się na ceny żywności w około połowie.
Kolejnym ważnym czynnikiem będą ceny energii, gazu i ciepła od lipca, gdy zostaną one częściowo odmrożone. Najnowsza prognoza NBP wskazuje, że jeśli projekt ustawy przyjęty kilka dni temu przez rząd wejdzie w życie, od na koniec roku inflacja wzrośnie do około 5,5 proc. Jednocześnie, jak widać z poniższego wykresu, inflacja bazowa według szacunków NBP już nie będzie dalej spadać - ustabilizuje się na poziomie około 4 proc.
Szef NBP "straszył" także wzrostem oczekiwań inflacyjnych, które również może podbić inflację. Zwracał też uwagę na dużą dynamikę wzrostu wynagrodzeń. To może podbijać presję popytową (bo będziemy mieć więcej pieniędzy), a jednocześnie podnosić presję kosztową dla firm. Wśród czynników niepewności Glapiński wskazywał też na skalę odbicia gospodarczego, politykę fiskalną rządu oraz sytuację geopolityczną.
Wśród czynników dezinflacyjnych prof. Glapiński wskazywał m.in. na realnie dodatni poziom stóp procentowych (tj. wyższy od inflacji) oraz siłę polskiego złotego.
Stopy będzie można obniżać, gdy tendencja inflacji ustabilizuje na poziomie celu inflacyjnego
- powiedział prof. Glapiński. Wobec prognoz NBP wskazujących na wzrost inflacji w okolice 5,5 proc. na koniec roku zabrzmiało to jak w zasadzie przekreślenie szans na obniżki w tym roku. Szef NBP zaznaczał, że Rada Polityki Pieniężnej będzie działał "stosownie do napływających danych".
Nie widzę w RPP gotowości do obniżek stóp w tym roku. Większość członków Rady chce dyskusji o obniżkach stóp dopiero, gdy zobaczą trwałe ustabilizowanie się inflacji w celu inflacyjnym albo chociaż prawie pewną projekcję, że np. za dwa miesiące się w nim znajdziemy. Wydaje mi się - ale mówię tu za siebie - że taka sytuacja może być na początku 2025 r.: że albo będziemy blisko celu, albo inflacja będzie spadać do celu
- wyjaśniał szef NBP. Wskazywał, że kluczowa dla RPP jest i będzie inflacja bazowa. Ta ma jednak ustabilizować się w dalszej części roku na poziomie 4 proc.
Czyli ten nasz główny reflektor mówiący gdzie mamy iść pokazuje, że stopy procentowe muszą zostać utrzymane na obecnym poziomie
- nie ukrywał Glapiński.
Na początku konferencji prezes NBP przedstawił też spot z okazji stulecia wprowadzenia złotego do obiegu. Zaznaczał przy tym, że własna waluta i niezależność banku centralnego są finansową podstawą wzrostu gospodarczego Polski.
W czwartek 9 maja Rada Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem Glapińskiego utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie (główna, referencyjna stopa 5,75 proc.). RPP nie zmienia stóp od listopada 2023 r., ostatni ruch (obniżka) zaordynowała w październiku ub.r. Majowa decyzja o utrzymaniu stóp była spodziewana, w zasadzie pewna.