- Chcemy pokazać, co się dzieje w drugiej największej spółce transportowej w Europie, czyli w PKP Cargo, do czego PiS doprowadził - powiedział w programie "Gość Poranka" na antenie TVP Info poseł Dariusz Joński. Powiedzieć, że PKP Cargo wpadło w kłopoty finansowe to mało. Ilość problemów w spółce piętrzy się z tygodnia na tydzień. Według Jońskiego PKP Cargo "traci płynność przez rządy PiS-u".
- Szefem tej spółki był były polityk i poseł PiS-u, który nie zajmował się tym jak ratować finanse tylko jak zabezpieczyć sobie pakiet na igrzyska do Paryża, a nie tym, żeby zabezpieczyć wynagrodzenia - mówił w TVP Joński. Według niego poprzedni prezes był "dyletantem, który wykonywał decyzje centrali - tu sponsoring, tam sponsoring, tego przyjąć, tamtego przyjąć".
Za tymi oskarżającymi słowami poseł Koalicji Obywatelskiej podaje dane z ośmiu lat, gdy za spółkę PKP Cargo odpowiedzialne były osoby związane z Prawem i Sprawiedliwością. Jej wartość spadła przez ten czas z 4,5 mld zł w 2015 roku do 600 mln zł w 2023 roku. Wartości wyceny akcji zmniejszyła się z 90 zł w 2015 roku na 14 zł w 2023 roku. Według wyliczeń KO wartość spółki spadła o ok. 80 proc. Spadły też udziały w rynku PKP Cargo. W 2015 roku było to 56 proc. a w 2023 roku - 33 proc.
Zobowiązania PKP Cargo na koniec 2023 roku wyniosły prawie 4,6 mld zł. Do tego spółka zadłużona jest na około 2 mld zł. - To są efekty rządów PiS - mówił Dariusz Joński. Dla porównania podał, że wynagrodzenie prezesa PKP Cargo za 2023 rok wyniosło łącznie 794 tys. zł. Ostatnim "pisowskim" prezesem spółki był Dariusz Seliga.
Fatalna sytuacja finansowa PKP Cargo doprowadziła do tego, że blisko jedna trzecia pracowników spółki ma trafić na tzw. postojowe. Ponadto spółka wycofała się m.in. z umów sponsoringowych z klubami piłkarskimi Widzew Łódź i Unią Skierniewice, oraz z umowy z Polskim Komitetem Olimpijskim. O czym więcej pisaliśmy w poprzednich artykułach.