Adam Glapiński, prezes NBP, stawia sprawę bardzo jasno. - Od czterech miesięcy inflacja jest w celu inflacyjnym. Ale prawdopodobieństwo obniżki stóp w 2024 r. jest zerowe - powiedział podczas zeszłotygodniowej konferencji po posiedzeniu RPP. I tę opinię podzielają wszyscy chyba ekonomiści i analitycy zajmujący się polityką monetarną. Tyle że ci z Pekao SA wyróżniają się na tle reszty "branży".
"Członkowie RPP spekulują, że w 2 poł. 2025 r. pojawi się przestrzeń do obniżek stóp, ale naszym zdaniem stanie się to najwcześniej w 2026 r." - to jedno zdanie z najnowszego miesięcznego raportu ekonomistów Pekao najmocniej przykuwa uwagę. Ostatnie obniżki stóp miały miejsce jesienią zeszłego roku. Najpierw we wrześniu o zaskakujące 75 punktów bazowych, a potem w październiku, o 25 punktów. Główna stopa od tego czasu pozostaje na poziomie 5,75 proc.
Jednocześnie RPP pozostaje jastrzębia (czyli nastawiona na utrzymywania wysokich relatywnie stóp), a wręcz (w każdym razie w przypadku przewodniczącego Glapińskiego) staje się coraz bardziej jastrzębia. Tyle że z wnętrza Rady płyną głosy, że cięcia możliwe by były za nieco ponad rok. A Pekao jeszcze bardziej odsuwa tę perspektywę w swojej prognozie. Dlaczego?
Przede wszystkim chodzi tutaj o inflację. Wskaźnik wprawdzie od kilku miesięcy jest relatywnie niski i w zasadzie w celu NBP - w maju wzrósł, ale do 2,5 proc., czyli do poziomu ze środka tego celu, w dodatku wolniej niż oczekiwano. Inflacja jest też niższa niż prognozował sam NBP. Tyle że eksperci Pekao uważają, że taki stan rzeczy długo nie potrwa - tylko do czerwca. Potem na inflację istotnie wpłyną rachunki za energię elektryczną. Od lipca taryfy dla gospodarstw domowych zostaną częściowo odmrożone. Wprawdzie skalę podwyżek ograniczyć ma bon energetyczny (ustawę w tej sprawie podpisał wczoraj prezydent Andrzej Duda), niemniej i tak wpływ na inflację będzie wyraźny.
"Szacujemy, że przełoży się to na wzrost rachunku za energię elektryczną o ok. 20 proc., a za gaz o ok. 15 proc. Podbije to błyskawicznie inflację o ponad 1 pkt. proc. do poziomu prawie 4 proc. r/r. Na koniec 2024 r. inflacja znajdzie się w przedziale 4-4,5 proc. r/r." - piszą ekonomiści Pekao w swojej analizie. Inflacja bazowa (czyli bez cen energii i żywności) ma być wprawdzie dość niska, ale jej odbiciu sprzyjać będzie wzrost płac i ożywienie gospodarcze.
Jeśli chodzi o wspomniane płace, to mimo że tempo ich wzrostu jest wysokie, to jednak spada. Pekao zwraca uwagę, że zgodnie z ostatnimi danymi dynamika wynagrodzeń obniżyła się drugi miesiąc z rzędu. "Brak zaskoczenia in plus w danych za maj będzie solidnym potwierdzeniem tej tendencji i da szansę na spadek dynamiki płac poniżej 10 proc. jeszcze w tym roku" - piszą eksperci. W ich raporcie pada jeszcze jedno ciekawe zdanie dotyczące rynku pracy. "Zatrudnienie tkwi natomiast w stagnacji, lecz duża skala chomikowania pracy daje nadzieję na jego odbicie w najbliższych kwartałach" - czytamy.
Polska gospodarka, która w pierwszym kwartale urosła o 2 proc. rok do roku, w kolejnych ma przyspieszać - do 3,7 proc. w ostatnim kwartale tego roku. Cały czas, tak jak obecnie, ma napędzać ją przede wszystkim konsumpcja. Motor inwestycyjny ma według Pekao wejść do gry dopiero w 2025 roku, wraz z inwestycjami finansowanymi pieniędzmi z KPO.