W polskich spółdzielniach mieszkaniowych zamieszkuje ok. 10 milionów osób. Od lat zmagają się oni z problemami związanymi z brakiem remontów, brudem na klatkach schodowych i rosnącymi opłatami, przez co żądają wyraźnych zmian w przepisach. Jak dowiedział się "Fakt", planowane jest wprowadzenie nowych regulacji w tej sprawie.
Dziennikarze "Faktu" skontaktowali się z Ministerstwem Rozwoju i Technologii, skąd otrzymali odpowiedź, że aktualnie trwają już prace nad zmianami, jakie należy wprowadzić w zakresie działań spółdzielni mieszkaniowych. Odpowiedzialny za nie będzie Parlamentarny Zespół ds. Spółdzielczości Mieszkaniowej. W jego skład oprócz posłów wchodzą przedstawiciele rządu oraz władze spółdzielni mieszkaniowych i sami lokatorzy.
Mieszkańcom ma przede wszystkim zależeć, aby mieli faktyczny wpływ na to, co dzieje się na ich osiedlach oraz by mogli decydować o wyborze prezesa spółdzielni. Dotychczas w większości przypadków władze wybierała rada nadzorcza, przez co latami stanowisko prezesa zajmowała jedna osoba. Lokatorzy chcą wprowadzenia opcji kadencyjności oraz bezpośrednich wyborów na szefa spółdzielni.
O wypłatach prezesów spółdzielni również ma decydować rada nadzorcza. Z tego powodu do lokatorów często nie dochodzi informacja o ich jawnych zarobkach. Jedynym źródłem są oświadczenia majątkowe, które składają prezesi będący również radnymi w samorządach. Dzięki temu dowiedziono się, że prezes spółdzielni Przylesie w Sopocie w 2023 roku zarobił ponad 142 tys. zł, prezes spółdzielni Pod Kopcem w Warszawie 179 tys. zł oraz prezes spółdzielni Nasza Praca w Częstochowie ponad 629 tys. zł.
Głównym aspektem związanym ze spółdzielniami mieszkaniowymi w Polsce, nad którym pracuje już Parlamentarny Zespół ds. Spółdzielczości Mieszkaniowej, są zmiany w kwestiach wyboru prezesów.