- Wcale nie jest tak, jak grzmieli niektórzy, że wszystkie stacje w Polsce upadną. Procent zysków stacji wynikających ze sprzedaży alkoholu wcale nie jest kluczowym ich dochodem - mówiła w czwartek Izabela Leszczyna w Polsat News. Szefowa resortu zdrowia wyjaśniła, że przeprowadzono już analizy w tej sprawie.
Leszczyna zapowiedziała, że ustawa ograniczająca nocną sprzedaż alkoholu na stacjach benzynowych zostanie przedstawiona Zespołowi Programowania Prac Rządu. - Nie sądzę, żebyśmy zdążyli z tym do wakacji, ponieważ mam szereg zmian, które są zawiązane z KPO - podkreśliła ministerka zdrowia, ale dodała, że "po wakacjach projekt trafi na stół", jeśli projekt zostanie zaakceptowany przez Komitet Stały Rady Ministrów.
- Ja bardzo bym chciała, żeby on wszedł w życie. Nie widzę powodu, żeby ludzie w nocy kupowali alkohol na stacji benzynowej - stwierdziła Izabela Leszczyna. Prowadzący program zapytał Leszczynę o obywatelski projekt aktywisty Jana Śpiewaka, który w zeszłym tygodniu został skierowany do Rady Warszawy i dotyczy nocnej prohibicji na terenie całego miasta. Aktywista jest też przeciwny tzw. małpkom.
- To jest domena samorządów i wiele samorządów w tę stronę idzie, ja zachęcam, żeby wszystkie szły. Ale nie będę zabierać kompetencji samorządom. Jeśli chodzi o "małpki" to jest regulacja unijna, chodzi o opakowania i ilości. Tu nie możemy zrobić takiego prostego zakazu - odpowiedziała szefowa resortu zdrowia.
Pod koniec maja Rada Miasta Torunia przyjęła uchwałę, która zabrania sprzedaży alkoholu powyżej 4,5 proc. (z wyjątkiem piwa) na lokalnych stacjach paliw. - Celem uchwały jest realizacja przepisów wynikających z ustawy, według której polityka samorządu ma prowadzić do ograniczenia dostępności i spożycia alkoholu. Takie miejsca, jak stacje paliw powinny służyć przede wszystkim do kupna paliwa właśnie - mówił Krzysztof Kisielewski, dyrektor Wydziału Ewidencji i Rejestracji Urzędu Miasta Torunia, cytowany w komunikacie urzędu miasta.