Inwazja Rosji na Ukrainę sprawiła, że dla wielu firm nie było już powrotu "business as usual" z krajem Władimira Putina. Pierwsze dni po rosyjskimi ataku media oprócz aktualizacji z frontu zalewały kolejne oświadczenia wielkich marek o zawieszeniu działalności w kraju agresora.
Swoje sklepy w Rosji zamknęły między innymi: Adidas, Apple, ASOS, Burberry, H&M Group, Ikea, Mango, Nike i Reserved. Lista jest znacznie dłuższa. Rosjanie szybko się zorientowali, że będzie im brakować wytworów "zgniłego zachodu" i wprowadzili na rynek ich rosyjskie odpowiedniki. Zamiast Coca-Coli, Fanty i Sprite w sklepach pojawiły się CoolCola, Fancy i Street, a w miejscu amerykańskich fast-foodów pojawiła się sieć restauracji Wkusno i Toczka.
Rosyjski McDonald's po roku aktywności zanotował jednak stratę w wysokości 11,3 mld rubli. Z ostatniego badania przeprowadzonego przez spółkę B1 (dawniej rosyjskiego oddziału E&Y), którego wyniki publikuje Kommersant, wynika, że 60 proc. Rosjan jest niezadowolonych z jakości towarów nowych marek.
Niezadowolenie rośnie z każdym miesiącem. Gdy jeszcze pół roku temu przeprowadzono badanie, taką deklarację złożyły 44 proc. Rosjan. Z badania wynika, że rosyjscy konsumenci jakoś przystosowali się do odejścia wielu zagranicznych marek, ale są niezadowoleni z jakości towarów produkowanych w celu ich zastąpienia.
Do tego stopnia, że po prostu przestają je kupować. Liczba konsumentów regularnie kupujących produkty marek własnych spadła z 54 proc. do 48 proc. Jedna trzecia zadeklarowała też, że nie kupi więcej rosyjskich zamienników ze względu na słabą jakość. Ponadto 50 proc. Rosjan deklaruje, że byłoby w stanie zapłacić więcej za produkty, które nie są już sprzedawane w Rosji.