Od 17 czerwca kierowcy popularnych aplikacji przewozowych muszą posiadać polskie prawo jazdy. Z tego powodu z dnia na dzień liczba kierowców w Bolcie w samej Warszawie spadła o 26 proc. - aplikacja musiała ich po prostu zablokować.
Jak się jednak okazuje, niektóre przejazdy wciąż są obsługiwane przez kierowców, którzy nie mają polskiego prawa jazdy. Informacje te potwierdził sam Uber w odpowiedzi na pytania money.pl. Firma twierdzi, że jest to zgodne z przepisami, choć jeszcze w poniedziałek biuro prasowe spółki informowało, że "Uber działa zgodnie z polskim prawem i z dniem 17 czerwca uniemożliwiliśmy wszystkim nowym kierowcom nieposiadającym polskiego prawa jazdy dołączanie do platformy".
Jak zwraca uwagę money.pl, konkurencja Ubera zablokowała przewozy kierowcom bez polskiego prawa jazdy. Uber również przekonuje, że działa zgodnie z przepisami, choć firma podkreśla, że wcale nie musiała blokować dostępu aktywnym kierowcom bez polskich uprawnień. Jak wyjaśnia, nowe przepisy zabraniają jedynie rejestrowania do platformy nowych kierowców bez polskiego prawa jazdy. Spółka twierdzi, że konsultacje prawne, które przeprowadzili, potwierdzają takie rozumienie przepisów.
"Jednocześnie, zgodnie z przepisami wprowadzającymi obowiązki dotyczące polskich praw jazdy, do 17 września zweryfikujemy wszystkich obecnych kierowców pod kątem posiadania odpowiednich dokumentów" - czytamy w odpowiedzi biura prasowego.
- Nie wiem, skąd pomysł z wrześniem, bo jednak poniedziałek 17 czerwca jako "sprawdzam" dla firm aplikacyjnych jest dosyć jasno zapisany w ustawie - mówi money.pl Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR. I dodaje, że niedługo możemy spodziewać się kontroli. Potwierdziła to Komenda Główna Policji.
Największą grupę wśród zagranicznych kierowców taxi w Polsce stanowią Ukraińcy, Białorusini i Gruzini. Są oni obywatelami państw będących stronami Konwencji Wiedeńskiej bądź Genewskiej, a zatem mogą uzyskać w Polsce prawo jazdy po potwierdzeniu, że mają stosowne uprawnienia. Nie muszą zdawać egzaminów.
"Samo wydanie dokumentu teoretycznie powinno trwać 30 dni, ale w praktyce zabiera nawet do 6 miesięcy. Nowe prawo w sposób nieuzasadniony blokuje więc na wiele miesięcy dostęp do zawodu, co jest też sprzeczne z unijnymi wytycznymi w tym zakresie" - ocenił Uber w odpowiedzi dla money.pl. Czasu na przystosowanie się do nowych przepisów było jednak sporo. Nowela weszła bowiem w życie po rocznym vacatio legis.
Nowe przepisy znacząco wpłyną na dostępność przejazdów. "Pogłębią deficyt pracowników. W największych miastach z rynku zostanie wyeliminowanych nawet 30 procent kierowców wykonujących prawie 50 procent przejazdów taxi na aplikację" - mówiła w odpowiedzi przesłanej TVN24 Iwona Kruk, rzeczniczka prasowa Uber Polska.