W środę 26 czerwca rząd oficjalnie potwierdził, że CPK powstanie. Konferencja trwała niemal 2 godziny, ale zamiast dać odpowiedzi, namnożyła jeszcze więcej pytań. Wyjaśnienia były bardzo ogólnikowe, często banalne. W gruncie rzeczy dowiedzieliśmy się tylko, że lotnisko w Baranowie powstanie. Na odkrycie kolejnych kart będziemy musieli jeszcze poczekać, ale już teraz przygotowaliśmy listę najważniejszych kwestii, który nie zostały poruszone, a powinny zostać wyjaśnione przez premiera.
Na Mazowszu już teraz mamy trzy lotniska - Okęcie, Radom oraz Modlin. Powstanie czwartego i to olbrzymiego portu lotniczego oznacza całkowitą zmianę dynamiki ruchu lotniczego. Po przeszło sześciu miesiącach analiz i audytów rząd nie był jednak w stanie przedstawić żadnych konkretów. Dostaliśmy tylko ogólniki na temat ratowania Radomia oraz rozbudowy Modlina. Tu od biedy jeszcze można uznać, że władze zaprezentowały "jakiś" plan.
Ale co z Okęciem? Wiemy, że czeka je rozbudowa oraz że dostanie "nową funkcję lotniczą", jak zapowiedział pełnomocnik rządu ds. CPK, Maciej Lasek. Co to jednak oznacza? Tego nie wie nikt. Próby zarysowania planu podjął się premier, ale umówmy się - poszło mu tak "dobrze", jak reprezentacji Polski na Euro 2024. Coś tam powiedział, jakieś perspektywy na przyszłość są, ale na wyjście z grup... wróć, ale na wyjście poza sferę snucia marzeń nie wystarczyło.
- Okęcie ma pełnić funkcje komunikacji przyszłości, rozwiązania, które dopiero powstają. Bezzałogowe drony obsługują różne trasy. Nie ulega wątpliwości, że w perspektywie kilku lat, ta rewolucja dokona się także w Europie. Okęcie jest wymarzonym miejscem, by pełnić rolę centrum komunikacji lotniczej XXI wieku - "wyjaśnił" Donald Tusk. Ekspert ds. transportu publicznego Krzysztof Ruciński w rozmowie z Next.Gazeta.pl fragment o dronach określił jako absurd.
Choć Centralny Port Komunikacyjny kojarzy się głównie z osławionym lotniskiem w Baranowie, to przecież jego kluczowym komponentem są też połączenia kolejowe. Polska w latach 90. zlikwidowała większość z nich, a dekadę później w zamian Tusk "dał" nam sieć autostrad, a razem z nią olbrzymią liczbę samochodów i wzrost zanieczyszczenia. Politycy polityków już zaczęły jednak szerzyć jak wieś długa i szeroka wieści, że tak jak Tusk zastał Polskę zaoraną, zostawił wyasfaltowaną, tak teraz zostawi ją... wykolejowaną? Więcej jednak wskazuje na to, że projekt Kolei Dużych Prędkości się wykoleił, zamiast wystartować z impetem.
- Jak na pół roku prac, to nie widać efektów. Cała ta koncepcja wygląda, jakby ją wymyślono na godzinę przed konferencją. Zabrakło konkretów, komunikatów, co z poszczególnymi liniami kolejowymi. Dostaliśmy jedynie mgliste zapowiedzi, że te linie będą dopiero rozważane, z wyjątkiem zapowiedzianej linii Y. Ale tu również nie ma szczegółów, jak ta linia ma być kontynuowana - powiedział nam Krzysztof Ruciński.
Choć po mediach krąży mapa stworzona przez KO, na której pozaznaczano jakieś trasy, to w większości są to linie... które już istnieją. Wielka koncepcja CPK została więc zmniejszona do jednej nowej linii KDP i lotniska, a w zamian dostajemy rozbudowę Modlina i Okęcia.
Platforma Obywatelska przez lata krzyczała o megalomanii, o przeskalowaniu i w ogóle o tym, że CPK nie jest nam potrzebne. Ale jak przyszło co do czego, to na szczęście choć raz plemienny topór został nieco stępiony. Oczywiście nikt nie zamierza go chować, walka między zwaśnionymi wioskami, które dzieli tylko miedza, wciąż trwa. Ale wraz ze zbliżaniem się linii frontu, ta miedza jest coraz bardziej zasypywana a plemiona różni coraz mniej. Eksperci głowią się bowiem, czym tak naprawdę różni się plan Tuska od planu Kaczyńskiego. Sam premier i jego współpracownicy nie byli w stanie udzielić na to satysfakcjonującej odpowiedzi.
No bo tak - lotnisko w Baranowie zostaje, większych różnic między PiS a PO nie odnotowano. Co prawda jego przepustowość zmniejszy się z planowanych przez PiS 100 mln do 34 mln wg założeń PO (uczciwie trzeba przyznać, że choć kosmetyczna, to jednak spora zmiana, coś jak stylizacja brwi), ale zamiast tego pieniądze popłyną do regionalnych lotnisk. Zamiast więc megalotniska w Baranowie, dostaniemy megalotnisko rozciągnięte po całej Polsce, która jak wiemy, nie jest najlepiej skomunikowana jeśli chodzi o pociągi.
Może więc odróżniają ich plany na lotnisko Chopina? PiS planowało ograniczyć ruch na Okęciu, PO chce je rozbudować. Ale obie partie w swoich planach kreślą wizje zmiany profilu lotniska Chopina. Zresztą, sam Lasek powiedział, "oczekujemy przeniesienia praktycznie całego ruchu komercyjnego na nowe lotnisko w Baranowie". Wiele osób odczytało to jako zapowiedź zamknięcia Okęcia. Więc znów, konferencja prasowa jedynie namnożyła pytań, a enigmatyczne wypowiedzi władz, jedynie dołożyły do kotła informacyjnego chaosu jeszcze kilka nowych wypowiedzi, które naród interpretuje od Sasa do Lasa.
Może więc premiera od prezesa odróżnia pomysł na komponent kolejowy? Znów pudło. Tak, Donald Tusk podkreślał, że linie kolejowe nie będą zbiegały się w Baranowie, tak mówił, że zamiast tego rząd stawia na połączenia lokalne. Ale jak wyjaśniał nam Krzysztof Ruciński, takich planów nigdy nigdy było. - Jeśli ktoś uważa, że wszystkie linie miałyby się spotykać w Baranowie, to raczej nie czytał poprzedniej koncepcji - powiedział ekspert. Na koniec dnia zostajemy więc z projektem, który nie przeszedł gruntownej rewolucji, choć taki "spin marketingowy" - jak mówi Ruciński - poszedł w świat.
Piękne słowa i piękne wizje, ale w praktyce zostajemy z niczym. Zostajemy z wiatą autobusową w Modlinie i z Lotniskiem Chopina, które nie spełnia kryteriów lotniska stołecznego dla szóstego największego państwa w Europie
- ocenił z kolei w rozmowie z Next.Gazeta.pl. Maciej Wilk.
CPK, jak wskazuje nazwa, miało scentralizować transport lotniczy w Polsce. Zamiast tego dostajemy jednak nowe duże lotnisko (ale nie tak duże jak pierwotnie zakładano) i sieć lotnisk, z których wiele jest w ogóle nierentownych.
- Stawiamy na porty regionalne, które są skrajnie nierentowne, jak Lublin, Łódź czy Zielona Góra. Poza interesem jakichś lokalnych grup, które domagają się, żeby one istniały, to te regionalne porty w zasadzie nie za wiele wnoszą nawet dla tych mieszkańców - mówił Krzysztof Ruciński. Jak rząd chce uczynić je rentownymi? Po co inwestować w lotniska, z których nikt nie chce latać? Te pytania pozostały bez odpowiedzi.
Donald Tusk od początku swoich rządów stawiał się w roli premiera merytorycznego, w opozycji do tego co przez 8 lat fundował nam PiS. Szkoda tylko, że decyzja w sprawie tak dużego i strategicznego projektu została podjęta ostatecznie bez żadnego audytu, choć przecież zewsząd słyszeliśmy, że najpierw audyt, potem decyzja co z CPK.
Tyle że żaden zewnętrzny audyt się nie odbył - nie udało się nawet doprowadzić do końca żadnego przetargu. Kwoty były tak małe, że zgłaszały się jedynie firmy, które nie miały doświadczenia w tej materii lub takie, które żądały znacznie większej zapłaty.
Znacie historię, ona nie jest jakoś szczególnie imponująca. Nie łatwo było znaleźć firmy, które byłyby gotowe do rzetelnego audytu, z różnych powodów
- powiedział Tusk na konferencji. Rzeczywiście, znamy historię, o rządzie, co poskąpił na audyt i dziw go wziął, że nikt nie chce go wykonać. Brakowało jeszcze tego, by rząd klepnął taki audyt z promocji, co wcale nie było nierealne. Gdyby nie działacze informujący o szopce wokół sprawy, być może decyzja zostałaby podjęta na podstawie opinii ekspertów, którzy nie mieli do tego kompetencji.
Tak się nie stało, choć trudno orzec, czy "na szczęście". Ostatecznie bowiem odbył się jeden audyt, ale wewnętrzny. - Audyty wewnętrzne, co w ogóle jest dziwnym terminem, rzekomo istnieją. Natomiast opinia publiczna nigdy ich na oczy nie widziała. W rządzie jest wiele osób, które mogą przeanalizować przebieg linii kolejowych, ale audyty miały dać polityczną podstawkę do decyzji. Tylko póki nie ma decyzji politycznej, nie wiadomo, co te audyty mają udowodnić. To wszystko nie ma wiele wspólnego z profesjonalnym zarządzaniem projektem i to jest w tym wszystkim najgorsze - mówił na początku czerwca w rozmowie z Gazeta.pl Dominik Sipiński, analityk ds. transportu i infrastruktury.
Czy może więc poznamy chociaż treść wewnętrznego audytu? O tym Tusk, ani Lasek się nawet nie zająknęli. "Fakt" ustalił jednak, że CPK z pomysłu audytów zamierza się wycofać, na czym zaoszczędzi oszałamiające 5 mln zł. Tak dla przypomnienia - koszt CPK, lotniska i kolei oszacowano na 131 mld zł do 2032 roku. Wydawać by się mogło, że jeśli rząd zdecydował się budować lotnisko, to audyty już nikomu nie są potrzebne, więc można chwalić tę decyzję. Ale liczba niedomówień, nieścisłości i problemów wskazywana przez ekspertów sugeruje jednak, że porządny audyt by nie zaszkodził.
Katastrofa klimatyczna to już nie tylko pieśn przyszłości, a realny problem i przedmiot strategii państwowych. Mimo tego przedstawiciele rządu zachowywali się jakby o tym nie wiedzieli, bo na niemal dwugodzinnej konferencji nikt nawet nie poruszył kwestii ekologii i tego, jak na środowisko wpłyną plany PO. "Szokujące jest dla mnie to, że w 2024 r., w trakcie dwugodzinnej konferencji rzekomo progresywnego rządu ANI RAZU nie wspomniano o polityce klimatycznej" - napisał na X Dominik Sipiński.
Również Krzysztof Ruciński zwrócił uwagę na ten aspekt. - Mam poczucie, że obecne władze krytykowały poprzedni projekt CPK również od strony emisyjności lotnictwa. Ta nowa koncepcja jest jednak dużo bardziej emisyjna, dużo bardziej nieprzyjazna dla środowiska niż to, co było pierwotnie. Mamy bowiem jednocześnie i utrzymywać lotnisko Chopina i budować CPK, i rozbudowywać Modlin. Do tego jeszcze stawiamy na porty regionalne, (...) co prowadzi do wzrostu emisji z lotów krajowych, które w pierwotnej koncepcji CPK miał częściowo zastąpić szybką koleją - mówił ekspert.
CPK i szybka kolej były obietnicą zmniejszenia emisji w lotach krajowych. W nowym planie nie widzę jednak żadnego ruchu w stronę europejskiej zielonej polityki. To jest mój największy zarzut do tej koncepcji, że idziemy w jeszcze mniej zieloną wizję transportu, niż prezentowano w poprzedniej wizji CPK
- podsumował Ruciński.