Premier o planach budowy CPK. Maciej Wilk: Piękne słowa i piękne wizje, ale w praktyce...

Donald Tusk przedstawił podczas konferencji prasowej plany rządu dotyczące budowy CPK. - Piękne słowa i piękne wizje, ale w praktyce zostajemy z niczym. Zostajemy z wiatą autobusową w Modlinie i z Lotniskiem Chopina, które nie spełnia kryteriów lotniska stołecznego dla szóstego największego państwa w Europie - ocenił zapowiedzi premiera Maciej Wilk, prezes stowarzyszenia #TAKdlaCPK.
Donald Tusk podczas konferencji dotyczącej budowy CPK (26 czerwca 2024 r.)
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Donald Tusk przedstawił podczas środowej (26 czerwca) konferencji dalsze plany rządu w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego. - Polska stanie się jednym wielkim megalopolis i to wkrótce. W ten projekt nowoczesnej komunikacji włączone zostaną wszystkie duże miasta w Polsce - zapowiedział premier i przedstawił pracę nad inwestycją jako "trójskok", który obejmie budowę lotniska pod Baranowem i rozbudowę regionalnych portów lotniczych, inwestycję w infrastrukturę kolejową oraz zwiększenie floty PLL LOT. Szczegółowo o deklaracjach rządu w sprawie projektu pisaliśmy w artykule: "Już wiemy, co z CPK. Donald Tusk podał ważne szczegóły".

Zobacz wideo Roman Giertych na tropie rosyjskich wpływów w CPK

O zapowiedzi rządu zapytaliśmy Macieja Wilka, dyrektora operacyjnego kanadyjskiej linii Flair Airlines oraz prezesa zarządu stowarzyszenia #TAKdlaCPK. - W żaden sposób nie jestem zaskoczony tymi zapowiedziami. W dalszym ciągu głęboko nie zgadzam się z przedstawionym planem, a w szczególności z jego harmonogramem - stwierdził w rozmowie.  

CPK miałoby powstać do 2032 roku. Maciej Wilk: W siedem lat zbudowano lotnisko na sztucznej wyspie na Pacyfiku

Zgodnie z zapowiedziami Donalda Tuska pierwsze samoloty miałyby wystartować z lotniska pod Baranowem w 2032 roku. Zdaniem Macieja Wilka termin ten jest jednak zbyt odległy. - Wszystkie benchmarki, które mamy w Europie, wskazują, że realny plan budowy lotniska to jest okres od czterech do pięciu lat, a nie od siedmiu do ośmiu, jak w tym przypadku. W siedem lat zbudowano lotnisko w Osace, na sztucznej wyspie na Pacyfiku. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy przez tyle samo czasu budować lotnisko na baranowskiej łące. To się po prostu nie trzyma kupy - zauważył.

Premier wskazał, że równolegle planowany jest rozwój lotnisk regionalnych, w tym portów na warszawskim Okęciu i w Modlinie. -  Z tym de facto w tym momencie zostajemy. Dostajemy twardą obietnicę rozwoju istniejącej infrastruktury plus jakąś odległą perspektywę budowy nowego lotniska, która będzie mogła w dowolnym momencie zostać zatrzymana, na przykład ze względu na kwestie oszczędnościowe - stwierdził nasz rozmówca.

Lotnisko Chopina zapewni Polsce "komunikację przyszłości"? "Bajania"

W zapowiedziach Donalda Tuska padło również stwierdzenie, że Lotnisko Chopina ma w przyszłości pełnić funkcję "komunikacji przyszłości". - Piękne słowa i piękne wizje, ale w praktyce zostajemy z niczym. Zostajemy z wiatą autobusową w Modlinie i z Lotniskiem Chopina, które nie spełnia kryteriów lotniska stołecznego dla szóstego największego państwa w Europie - mówił Maciej Wilk. W jego ocenie tego typu deklaracje są "bajaniami" oraz stanowią "negatywne zaskoczenie". Możliwy plan dalszego utrzymywania Lotniska Chopina po otwarciu portu w Baranowie określa natomiast jako "śmiertelne zagrożenie" dla projektu. - To recepta na to, żeby powtórzył się scenariusz lotniska Mirabel w Montrealu. Stało się tam dokładnie to samo. Otwarto nowe lotnisko, nie zamykając starego, i skończyło się to katastrofą dla całego projektu - przypomniał.

Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK, utrzymywał jednak podczas środowej konferencji prasowej, że port pod Baranowem "w przyszłości zastąpi Lotnisko Chopina" jako lotnisko krajowe. Decyzję o równoległym rozwoju tłumaczył natomiast zaniedbaniami poprzedniej władzy oraz koniecznością zapewnienia LOT-owi miejsca do rozwoju. - Gdyby nasi poprzednicy nie podejmowali decyzji o blokowaniu modernizacji Lotniska Chopina w 2018 i 2019 roku, dzisiaj mielibyśmy na nim przepustowość rzędu 26 milionów pasażerów za znacznie mniejsze pieniądze. Moglibyśmy spokojnie patrzeć na budowę nowego lotniska centralnego. Dzisiaj musimy robić jedno i drugie. Żeby LOT mógł się rozwinąć, musi mieć gdzie - stwierdził Maciej Lasek. Zapewniał ponadto, że modernizacja infrastruktury lotniska zostanie przygotowana "na poziomie niskokosztowym", co ma pozwolić w przyszłości na wykorzystanie jej i przeniesienie do innych portów lotniczych.

Donald Tusk zapowiada rozbudowę infrastruktury kolejowej. "Projekt 100 minut" niesie jednak ze sobą zagrożenia

Kolejnym "skokiem" zapowiedzianym przez premiera miałaby być natomiast rozbudowa infrastruktury kolejowej. - To będzie projekt "100 minut", bo w takim czasie będziemy mogli dojechać z Warszawy do Katowic, Krakowa, Wrocławia, Poznania i Gdańska - zapowiedział Donald Tusk i podkreślił, że pociągi mają osiągać prędkość od 300 do nawet 320 km/h. Wcześniejsze plany wskazywały jednak na transport między Warszawą a największymi miastami w czasie poniżej 2,5 godziny. Ponadto mówiono o przejazdach pociągów z prędkością 250 km/h. Czy takie skrócenie czasu transportu stanowi dodatkowy atut? Zdaniem Macieja Wilka - niekoniecznie.

- Większa prędkość oznacza też mniej przystanków po drodze, a więc projekt skupi się komunikacji pomiędzy metropoliami. Pierwotnie miał zapewnić też skomunikowanie Warszawy z mniejszymi ośrodkami. To w tym momencie tracimy. Pociągi będą "przelatywać" przez te miejscowości i zmierzać prosto do punktu docelowego - ocenił prezes stowarzyszenia #TAKdlaCPK.

Kolejna zapowiedź w temacie infrastruktury kolejowej wskazywała, że nowością w projekcie ma być nastawienie na renowację torów kolejowych oraz odejście od pomysłu łączenia kolei pod Baranowem. Maciej Wilk podkreśla jednak, że projekt CPK nigdy nie zakładał budowy całkowicie nowych szprych. - Nie jest też prawdą, choć jest to powtarzane z uporem maniaka, że wszystkie koleje mają zbiegać się w Baranowie. Nigdy nie było to elementem planu. Ten projekt zawsze obejmował za to cały szereg modernizacji, skrótów i różnych optymalizacji na istniejącej sieci kolejowej. Tutaj się nic nie zmienia względem pierwotnego planu. Nic, poza samą prędkością, która jest kwestią dyskusyjną - wskazał.

Flota PLL LOT ma zwiększyć się do 130 samolotów. Maciej Wilk: Realna liczba. Jest jedno "ale"

Ostatnia kluczowa zapowiedź premiera dotyczyła zwiększenia floty PLL LOT do ponad 130 samolotów w okresie do 2032 roku. - To realna liczba. Sam uważam, że aspiracją LOT-u powinno być wspięcie się na poziom takiego KLM (holenderskiego przewoźnika - red.), który ma 150 samolotów i ponad 30 milionów pasażerów. Uważam, że jest to realne w perspektywie 10 lat - ocenił Maciej Wilk. Jednocześnie wskazał jednak, że port w Okęciu nie będzie wystarczający, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu LOT-u. - Jeżeli komuś wydaje się, że LOT urośnie do 130 samolotów i ponad 20 milionów pasażerów na Lotnisku Chopina, to jest w głębokim błędzie. Tam po prostu nie ma na to miejsca i nie będzie nawet po rozbudowie - wskazał. 

Sama rozbudowa Lotniska Chopina miałaby zgodnie z planem potrwać do 2029 roku. Niewykluczone jest jednak, że proces uległby przedłużeniu. - To, o czym nikt nie mówi, to jest to, że ona ograniczy przepustowość tego portu lotniczego w okresie rozbudowy. To wpłynie negatywnie również na LOT, który będzie musiał pewnie ciąć połączenia i ograniczać częstotliwości - zauważył również Maciej Wilk.

- Największą szansą dla LOT-u zawsze było CPK i możliwość nieograniczonego rozwoju w nowym porcie. Jak słusznie zadeklarował premier, najnowocześniejszym i najprzyjaźniejszym dla pasażerów lotnisku w Europie. Tylko z niewiadomych mi powodów jest to odsuwane na święte nigdy, czyli na 2032 rok, a może nawet i później - podsumował prezes stowarzenia #TAKdlaCPK.

Więcej o: