Jak zauważa Money.pl, po decyzji Joe Bidena o rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich kurs bitcoina "najpierw zanurkował o blisko 1,2 proc., by po kilku minutach wymazać straty i dobić do poziomu 66 400 dol". Kolejne reakcje zobaczymy po północy, gdy ruszą azjatyckie giełdy.
Portal przypomina, że poprzednie duże wahanie kryptowaluty obserwowaliśmy w poprzedni weekend, gdy doszło do próby zamachu na Donalda Trumpa. Wówczas kurs bitcoina wzrósł o 2,7 proc. do poziomu 60 160,71 dolarów. Miało to być związane ze wzrostem szans Trumpa na wygranie wyborów.
Prezydent USA Joe Biden swoją decyzję ogłosił w mediach społecznościowych. "Choć chciałem się ubiegać o reelekcję, to myślę, że w najlepszym interesie kraju i mojej partii będzie wycofać się i skupić się wyłącznie na pełnieniu funkcji do końca tej kadencji" - napisał polityk. Szczegóły swojej decyzji ma ogłosić w orędziu do narodu w najbliższych dniach.
Krótko później Joe Biden namaścił swoją wiceprezydentkę. "Drodzy Demokraci, chce przekazać całe swoje poparcie dla Kamali Harris, jako kandydatki naszej partii w wyborach prezydenckich" - napisał w serwisie X. "Demokraci - czas się zjednoczyć i pokonać Trumpa. Zróbmy to" - dodał.
Harris dotąd nie skomentowała rezygnacji Bidena i swojego ewentualnego startu w wyborach. Z informacji CNN wynika, że wiceprezydentka nie zajmie stanowiska przed orędziem Bidena. Stacja podaje również, powołując się na źródła w Partii Demokratycznej, że demokraci zapewne pójdą w ślady Joe Bidena i poprą Kamalę Harris. Już zrobili to Bill i Hillary Clinton.