Grupowe zwolnienia w PKP Cargo. "Wykonanie decyzji nas po prostu zatopiło"

Zarząd PKP Cargo ogłosił, że w związku z trudną sytuacją finansową spółki, pracę ma stracić do 30 proc. zatrudnionych. To oznacza zwolnienie do 4142 pracowników. Pełniący obowiązki prezesa PKP Cargo Marcin Wojewódka wyjaśnia przyczyny i nie zostawia suchej nitki na swoich poprzednikach oraz byłym premierze Mateuszu Morawieckim.
Siedziba PKP Cargo
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

P.o. prezesa PKP Cargo przekonuje, że fatalna sytuacja finansowa spółki to m.in. efekt nieudolnej władzy poprzedników. Obrywa się nie tylko im, ale i związkom zawodowym i byłemu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. 

Zobacz wideo Karnowski: PKP CARGO jest teraz o 90 proc. mniej warte niż w grudniu 2015 r.

Prezes PKP Cargo: Trudna sytuacja to efekt kilku lat rabunkowej gospodarki

Marcin Wojewódka mówi wprost: trudna sytuacja PKP Cargo, to "efekt kilku lat rabunkowej gospodarki". -Trzeba to jasno powiedzieć, że poprzednie zarządy, niestety wespół ze związkami zawodowymi, prowadziły rabunkową gospodarkę na naszej spółce - ocenił p.o. prezesa PKP Cargo w TVN24. Dodał, że zarządy i rady nadzorcze były "z politycznego nadania" i niezbyt dobrze radziły sobie z zarządzaniem państwowym przedsiębiorstwem. Podkreślił, że w PKP Cargo wcześniej nie było zwolnień, aktualnie jest "masakryczny przerost zatrudnienia" oraz że jest to "kolos" nieprzystosowanym do sytuacji rynkowej. Wojewódka był pytany m.in. o to, czy zabezpieczone są wypłaty dla pracowników za lipiec. - Do tej pory były. Co się stanie z pensją za lipiec, nie dajemy na dzisiaj gwarancji. Robimy wszystko, żeby znalazły się środki - dodał. Wyliczył, że PKP Cargo będzie musiało rozstać się z czterema tysiącami pracowników po to, by obronić pozostałe 10 tys. miejsc pracy. Marcin Wojewódka opisując decyzje poprzedników mówił, że podejmowano je "nie patrząc na długoterminowe konsekwencje". 

Cios w PKP Cargo. Prezes o decyzji Mateusza Morawieckiego: To nas zatopiło

I podaje przykład. - Jesienią zeszłego roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, 15 września, zostają sprzedane najlepsze lokomotywy PKP Cargo w tzw. leasing zwrotny. Ówczesny zarząd oddaje te lokomotywy. Oczywiście inkasuje jakieś setki milionów złotych - opisuje Wojewódka. I jego zdaniem, zamiast spłacać zadłużenie, poprzedni zarząd "daje pieniądze na podwyżki", bo zbliżają się wybory. Prezes PKP Cargo przypomniał decyzję byłego premiera Mateusza Morawieckiego z 2022 r. - Powiedział tak: wy PKP Cargo musicie priorytetowo wozić węgiel z polskich portów. To oznacza: odstawcie kontrakty, nic nie róbcie dla klientów, tylko woźcie ten węgiel - mówił Wojewódka. Dodał, że PKP Cargo rzuciła się wtedy na to zadanie "trochę jak Reksio na szynkę" i zdjęła węglarki z intratnych kontraktów. - One jadą pod Szczecin, Gdynię i czekają na ten szlam, jak się okazało, a nie węgiel. Wykonanie decyzji nas po prostu zatopiło. Ktoś zapłacił za te tony oczywiście, ale strata klientów sprawiła, że z dnia na dzień straciliśmy intratne kontakty. Dzisiaj widzimy skutki tej decyzji - podsumował p.o. obowiązki prezesa PKP Cargo. 

Przypomnijmy, że nowy zarząd PKP Cargo złożył 27 czerwca w Sądzie Rejonowym w Warszawie wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego, które ma na celu "uratowanie przedsiębiorstwa i długoterminowe przywrócenie mu płynności i konkurencyjności". W ubiegłym tygodniu PKP Cargo i Grupa PESA podpisały list intencyjny w sprawie zatrudniania zwalnianych pracowników. W ciągu ostatniego miesiąca spółka podpisała także podobne listy intencyjne m.in. z Polregio na zatrudnienie do 300 osób, z PKP Intercity na zatrudnienie do 400 osób, z PKP Intercity Remtrak na zatrudnienie do 300 osób oraz z PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. na zatrudnienie do 250 osób. W 2023 r. firma osiągnęła 82,10 mln zł zysku wobec 148 mln zł w 2022 r. W I kwartale 2024 r. miała już 118 mln zł straty. Udziały PKP Cargo w rynku przewozów spadły w kwietniu 2024 r. do 28,68 proc. Zobowiązania na koniec 2023 r. wyniosły blisko 4,6 mld zł.

Więcej o: