Wcześniej, bo w połowie maja, Esprit ogłosił postępowanie upadłościowe wobec europejskich spółek: swojej spółki-matki Esprit Europe GmbH i sześciu innych niemieckich. Wpłynęło to na działalność w Holandii, Francji, Wielkiej Brytanii, Austrii, Skandynawii i Polsce - przypomina portal dlahandlu.pl. Z kolei na początku roku sieć modowa zbankrutowała w Belgii i Szwajcarii. Teraz postępowanie upadłościowe ogłosiła europejska centrala firmy. Pracę ma stracić około 1300 osób.
Kłopoty zaczęły się już wcześniej. Podczas pandemii COVID-19 spółka zamknęła 100 swoich oddziałów oraz zwolniła jedną trzecią wszystkich pracowników. Esprit wyjaśnia, że ostatnie decyzje wynikają z rosnących kosztów prowadzenia działalności. Złożyła się na to m.in. inflacja, wojna na Ukrainie i wzrost cen energii. Grupa Esprit nie była już w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań finansowych i musiała przeprowadzić restrukturyzację. Cięto koszty i liczbę dostawców. Marka chciała położyć większy nacisk na handel elektroniczny i hurt. Esprit notował jednak spory spadek sprzedaży. W ubiegłym roku wyniósł on 16 proc. Sprzedaż w handlu elektronicznym także spadła o 16 proc., hurtowa o 20 proc., a sprzedaż w sklepach własnych o 14 proc.
Takie wyniki spowodowały, że w ubiegłym roku spółka odnotowała stratę brutto w wysokości 300 mln euro. To nie niejedyna firma odzieżowa, którą w ostatnich dwóch latach dotknęły spore problemy. W tym okresie upadłość ogłosiły liczne duże marki, wśród których znalazły się między innymi: Camaieu, Burton of London, Gap France, Naf Naf oraz Kookai. Esprit to marka odzieżowa, sprzedająca odzież damską, męską, dziecięcą, a także obuwie, zegarki oraz akcesoria. Firma została założona w 1968 roku przez Susie i Douga Tompkinsów. Ma butiki w 40 państwach świata. Według Esprit w Europie pozostały jeszcze 124 sklepy.