Polowanie na kierowców w Polsce. Coraz więcej wezwań do zapłaty za mandaty parkingowe

Polscy kierowcy masowo zgłaszają się po porady ws. otrzymania "mandatów parkingowych". Przy wjeździe na parking pod sklepem zapominają o pobraniu biletu, przez co później zostają wzywani do zapłaty. Jak zachować się w takiej sytuacji? Ekspert tłumaczy.
Mandat za parkowanie pod marketem. Nowe zasady nie są ze stali - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

- Zależy nam na tym, aby zmotoryzowani klienci mogli bez problemu zaparkować swój pojazd przed naszym sklepem na czas zakupów - skomentowała dla "Gazety Wyborczej" Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. korporacyjnych i społecznej odpowiedzialności biznesu w Lidl Polska. Sklepy decydują się na wprowadzenie parkometrów firm zewnętrznych, by na ich parkingach nie zatrzymywali się m.in. okoliczni mieszkańcy. Klienci sklepów, którzy pobierają bilety, mają możliwość skorzystania z darmowego parkingu średnio od 60 minut do 3 godzin. Jeżeli ktoś pozostawi tam samochód na dłużej lub zatrzyma się bez pobrania biletu, mogą mu grozić dodatkowe opłaty.

Zobacz wideo 36-latek chciał ukraść hondę z parkingu. Nie udało mu się odjechać, więc... zabrał kierownicę, a potem ją zwrócił

Klienci nie rozumieją zasad parkingów

Największymi firmami obsługującymi parkometry są m.in. APCOA, Europark, Interparking, eVend oraz WEIP. "GW" wyjaśniła, że wjeżdżając na dany parking, zakłada się, że klient sklepu zatwierdza panujący na nim regulamin danej firmy, zawierając tym samym umowę najmu miejsca parkingowego. W przypadku niewywiązania się z niej, czyli niepobrania biletu lub przekroczenia określonego czasu parkowania, otrzymuje się karę umowną. Co ważne, nie jest to dosłowny mandat, lecz wezwanie do zapłaty. Żeby je wyegzekwować, należy złożyć pozew do sądu w procesie cywilnym o zapłatę.

Według radcy prawnego Karola Hojdy w sytuacji, gdy owe wezwanie pojawi się za naszą wycieraczką, nie powinniśmy składać reklamacji ani odwołania. - Rzekomi zarządcy domagają się w reklamacji wskazania kompletu danych osobowych, które potem są wykorzystywane do pozwu - powiedział ekspert. 

Firmy potrafią ustalić właścicieli pojazdów. Co zrobić, jeśli otrzymamy wezwanie do zapłaty?

"Wyborcza" doniosła dalej, iż przedsiębiorstwa zarządzające parkingami składają do Centralnej Ewidencji Pojazdów wnioski o ujawnienie danych właścicieli konkretnych samochodów. Tym samym osoby, do których pojazdy należą, lecz które nie musiały nimi parkować pod sklepem, otrzymują przedsądowe wezwania do zapłaty. Gdy kwoty nie są wysokie, część osób od razu je opłaca i o sprawie zapomina. Co się jednak dzieje, gdy sprawa trafia do sądu?

- Pozwać można osobę, która w konkretnym miejscu i czasie zaparkowała dany pojazd. Firma, która rzekomo zarządza tym parkingiem, nie jest w stanie ustalić tożsamości tej osoby. (...) Pozwanie właściciela jest równoznaczne z przegraniem procesu, bo wystarczy, że właściciel w sprzeciwie lub odpowiedzi na proces stwierdzi, że to nie on tam wtedy zaparkował. A to powód musi wykazać, że dana osoba zawarła z nim jakąś umowę, z której teraz wynika określony dług - skomentował Hojda. - Biorąc pod uwagę, że pozew będzie kosztował 47 zł plus 30 zł za CEPiK i 6,80 zł za list polecony, to wychodzi ponad osiem dych, a cała walka toczy się o stówę. Pozwy firm i tak często trafiają do sądu, gdzie ich rozstrzygnięcie nigdy nie jest na starcie do końca oczywiste - dodał.

UOKiK badał już sprawę spółek nadzorujących parkingi

"GW" przypomniała także, że zaledwie rok temu UOKiK nałożył 820 tys. zł kary na firmę APCOA, która miała ograniczać klientom możliwość składania reklamacji oraz utrzymywała, że ich rozpatrzenie może trwać dłużej niż 30 dni, co jest sprzeczne z ustawą o prawach konsumenta. APCOA miała również straszyć kierowców, iż bez zapłacenia wskazanej przez nią kwoty będą musieli ponosić koszty windykacji i postępowania egzekucyjnego. 

Podobna sytuacja miała miejsce w marcu bieżącego roku, tym razem w sprawie spółki WEIP. UOKiK podał do informacji, że firma "nie uznawała reklamacji, błędnie informowała o sposobach ich składania i straszyła poniesieniem kosztów". WEIP miała "zwrócić klientom pieniądze za niesłusznie wystawione wezwania do zapłaty z powodu braku biletu parkingowego". 

Więcej o: