Od soboty 24 sierpnia sprzedawcy energii elektrycznej obsługujący co najmniej 200 tys. odbiorców końcowych będą musieli oferować tzw. taryfy dynamiczne. To oznacza, że stawki za prąd będą regulowane na podstawie cen bieżących na Towarowej Giełdzie Energii.
"Cena energii w nowej taryfie będzie zmieniać się co godzinę albo co kwadrans" - podaje "Rzeczpospolita". Jak to dokładnie będzie wyglądać? - Jeśli na przykład nasza pralka pracuje 30 minut, to przez pierwszy kwadrans będziemy rozliczani po cenie jednej takiej jednostki, a kolejne 15 minut po kolejnej, już zmienionej cenie - tłumaczył na początku stycznia 2024 r. w rozmowie z gazetą Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.
Jednak z taryf dynamicznych nie będzie mogło od razu skorzystać każde gospodarstwo domowe. Odbiorca będzie musiał posiadać licznik zdalnego odczytu. Na koniec 2023 r. miało je raptem około 15 proc. domostw w Polsce. - Ta oferta jest skierowana przede wszystkim do odbiorców, którzy posiadają wiedzę na temat zasad funkcjonowania rynku energii i potrafią zarządzać własnym zużyciem prądu. Dotyczy to np. odbiorców, którzy mogą przesuwać największe zużycie energii na porę dnia, kiedy będzie ona najtańsza - zaznaczył prezes URE.
Urząd Regulacji Energetyki wyjaśnił, że taryfa dynamiczna może zapewnić oszczędności odbiorcom, którzy chcą i potrafią aktywnie uczestniczyć w procesie zakupu energii. Jednak dla innych odbiorców może okazać się pułapką. "Należy jednak pamiętać, że korzystanie z dynamicznych cen energii elektrycznej nie gwarantuje automatycznie oszczędności. Istnieje ryzyko, że przy braku efektywnego zarządzania przez klienta zużyciem energii w odpowiedzi na zmieniające się ceny rachunek za energię może być wyższy niż zazwyczaj" - podkreśla Grupa Tauron.