Jak już informowaliśmy, szef GIS Paweł Grzesiowski potwierdził, że w Polsce wzrasta fala zachorowań na COVID-19. Zalecił przy tym ponowne korzystanie z maseczek i zwiększenie uważności, jeśli chodzi o higienę rąk oraz dezynfekcję powierzchni. Główny Inspektor Sanitarny podkreślił również, jak ważne jest testowanie się pod kątem wirusa, by szybko zostać zdiagnozowanym.
"Business Insider" postanowił przyjrzeć się cenom produktów, o których wspominał Paweł Grzesiowski. Jak się okazało, nie doszło do drastycznych podwyżek - za dwie sztuki maseczek FFP2 zapłacimy aktualnie 5,90 zł, podczas gdy na początku sierpnia cena sięgała 5,59 zł. Możliwe jest, że były one jednak na przecenie, ponieważ w lipcu również kosztowały 5,90 zł. Co ciekawe, droższe niż np. w maju są najpopularniejsze maseczki chirurgiczne. Aktualnie za opakowanie 50 sztuk zapłacimy ok. 9 zł, podczas gdy na początku maja były one warte mniej niż 7 zł.
Nieznaczne podwyżki dotyczą także cen testów, w tym najczęściej kupowanych, które wykrywają zakażenie koronawirusem oraz grypę i RSV. Bieżące ceny w zależności od sklepu sięgają ok. 10 zł za sztukę. Przed rokiem było to ok. 7,5 zł.
Na antenie Polskiego Radia 24 wiceminister Wojciech Konieczny stwierdził, że osiągnięcie wcześniejszego szczytu koronawirusa pozwoli uniknąć kumulacji zachorowań na jesień i zimę. - Przyśpieszenie tej fali spowoduje rozejście się z innymi chorobami, na przykład grypy razem z COVID. Być może dojdzie do tego, że ten COVID będzie wcześniej, ta fala zacznie wygasać, pojawi się fala zakażeń grupowych, ale ze względu na izolację, mycie rąk, ewentualnie maseczki, też ta grypa będzie mniej groźna - powiedział wiceszef ministerstwa.
Wojciech Konieczny dodał, że nie wyklucza wprowadzenia obostrzeń w przychodniach czy szpitalach, w tym noszenia tam maseczek. Przyznał przy tym, że jest jednak za wcześnie, by to prognozować.