- Chciałbym przestrzec panią minister Dziemianowicz-Bąk przed dalszym brnięciem w pomysł 4-dniowego tygodnia pracy, jeśli nie chce być ministrą, która doprowadzi do kolejnych bankructw setek tysięcy polskich przedsiębiorców. Jeśli nie chce być ministrą, która doprowadzi do zapaści na rynku pracy - powiedział minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk z PSL podczas konferencji prasowej, cytowany przez PAP. - Lepiej, pani ministro, niech pani nie idzie tą drogą - dodał.
Szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy tłumaczyła w marcu, że "skrócenie tygodnia pracy to byłaby inwestycja społeczna". Wyraziła nadzieję, że czas pracy w Polsce zostanie skrócony jeszcze w tej kadencji Sejmu.
- Technologia poszła do przodu, a efektywność pracy nie równa się jej długości. Polacy są tymi pracownikami, którzy są jednymi z najdłużej pracujących w UE i brakuje im czasu na życie, na przyjaźń, na miłość, na spędzanie czasu z rodziną - mówiła w RMF FM.
Z kolei ministerka funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uważa, że rząd powinien skupiać się na ważniejszych kwestiach niż na skracaniu tygodnia pracy. - Dziś dużo ważniejsza jest sprawa mieszkalnictwa i zachęcania seniorów, żeby chcieli pracować dłużej - mówiła w ubiegłym tygodniu w Polsat News. W jej ocenie będzie można zastanawiać się nad skróceniem czasu pracy dopiero po zwiększeniu wydajności pracy m.in. dzięki automatyzacji i robotyzacji.