Danuta Dmowska-Andrzejuk była ministerką sportu i turystyki w drugim i trzecim rządzie Mateusza Morawieckiego. Kierowała resortem w latach 2019-2020 oraz 2023. W czasie, gdy nie prowadziła Ministerstwa Sportu (tj. od kwietnia 2021 r. do listopada 2023 r.), miała pracować w Totalizatorze Sportowym. Śledztwo Wirtualnej Polski wykazało jednak, że być może używanie słowa "pracować" w tym kontekście jest nadużyciem.
Audyt w Totalizatorze Sportowym wykazał, że Dmowska-Andrzejuk jako "doradczyni zarządu" miała zarobić 438 615,8 zł (ok. 14 500 zł miesięcznie) i jednocześnie nie być w pracy przez 483 dni. "Z uwagi na wyniki analizy aktywności pracowniczej zachodzi uzasadnione podejrzenie, że zawarcie umowy o pracę miało charakter pozorny" - przytacza fragment zawiadomienia do prokuratury WP.
Totalizator Sportowy uważa, że były prezes zarządu Olgierd Cieślik mógł nadużyć uprawnień i wyrządzić spółce znaczną szkodę majątkową przez "fikcyjne zatrudnienie" Danuty Dmowskiej-Andrzejuk. W umowie z byłą ministerką nie było wskazanych jej obowiązków, a dowodu jej pracy nie sposób znaleźć.
Sama zainteresowana w rozmowie z WP zaprzecza, jakoby jej zatrudnienie było fikcją. Tłumaczy, że "w ramach pełnionych obowiązków doradcy zarządu obowiązywała i obowiązuje ją klauzula zachowania tajemnicy przedsiębiorstwa", dlatego nie może ujawnić, czym się zajmowała.
Bez względu na to czy Dmowska-Andrzejuk wykonywała swoje obowiązki rzetelnie czy nie, jej zatrudnienie jest dosyć kontrowersyjne. WP opisuje, że mogło dojść do konfliktu interesów. "Oprócz funkcji doradcy zarządu Totalizatora była również prezesem zarządu SUPERLIGi S.A w okresie od 5 listopada 2021 do 1 września 2023 r. Oba te podmioty intensywnie ze sobą współpracowały" - czytamy.
Olgierd Cieślik odpiera jednak te zarzuty. "Zatrudnienie Pani Danuty Dmowskiej-Andrzejuk na stanowisku doradcy zarządu było przeprowadzone zgodnie z procedurami obowiązującymi w spółce oraz w pełnej zgodności z obowiązującymi przepisami prawa" - przekazał WP.