Jak już opisywaliśmy, Prawo i Sprawiedliwość ma pracować nad wyjątkowym wydarzeniem w Pułtusku pod nazwą "Przystań Polska". Impreza miałaby odbyć się w połowie września i byłaby bezpośrednią odpowiedzią na organizowany co roku przez Rafała Trzaskowskiego "Campus Polska Przyszłości". Za sprawą "Przystani" partia chciałby otworzyć się na nowe środowiska.
Według doniesień Interii organizatorem imprezy ma być w rzeczywistości Partia Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. Co ciekawe, jej przedstawiciele mają aktualnie obawiać się reakcji Parlamentu Europejskiego na medialne łączenie "Przystani" z polskim PiS-em. Powodem tego jest fakt, że europejskie partie polityczne nie mogą finansować partii krajowych.
- W zamyśle to nie miała być konferencja PiS, lecz szersza inicjatywa, w którą miały być zaangażowane także środowiska konserwatywnej młodzieży z całej Europy. Kiedy polskie media napisały, że event organizuje PiS, nie dodając nic na temat udziału EKR, pojawiły się obawy o to, czy Parlament Europejski nie odbierze partii finansowania. Wiadomo, że EKR w Brukseli jest pod specjalnym nadzorem. Jeśli dopniemy wszystko na ostatni guzik, to jutro będzie konferencja, na której opowiemy o szczegółach, a jak nie, to będzie trzeba to wszystko przesunąć - skomentowało źródło portalu.
Przedstawiciele PiS powiadomili money.pl, że w programie "Przystani Polska" znajdą się "takie nazwiska, od których nawet liberalni dziennikarze proszą o komentarze". - Nie będzie to wydarzenie partyjne, jeśli jacyś parlamentarzyści się pojawią, to tylko ci z młodego pokolenia. Ciągle jest dyskutowane, czy pojawi się Jarosław Kaczyński - stwierdził jeden z rozmówców.
- Wszystko w 90 proc. jest już dograne. Oczywiście nie będzie to impreza o takim rozmachu jak Campus. Nie mamy tylu sponsorów, jesteśmy w ciężkiej sytuacji po ostatniej decyzji PKW - dodał inny z działaczy PiS, podkreślając, że mimo wszystko scenariusz wydarzenia "wygląda obiecująco".