Doktryna nuklearna Rosji z 2020 roku stanowi, że kraj może użyć broni jądrowej w przypadku ataku nuklearnego ze strony wroga lub ataku konwencjonalnego zagrażającego istnieniu państwa. Z wypowiedzi rosyjskich władz wynika jednak, że doktryna ma ulec zmianie.
W środę 4 września Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosja zamierza zrewidować swoją doktrynę nuklearną. Powodem takiej decyzji jest według niego "odrzucenie przez Zachód dialogu z Rosją, szkodzenie jej interesom i działania zmierzające do przedłużania gorącej fazy konfliktu na Ukrainie" - powiedział cytowany przez Agencję Reutera rzecznik Kremla.
Polityk mówił także o tym, że Zachód rzekomo obrał linię ataku na interesy bezpieczeństwa Rosji, jednocześnie "podsycając gorącą wojnę na Ukrainie". - Wszystko to jest brane pod uwagę przez Moskwę, analizowane i będzie podstawą propozycji, które sformułujemy - zapowiedział Dmitrij Pieskow. Poinformował, że proces rewizji doktryny nuklearnej jest dopiero na wczesnym etapie prac.
Rzecznik Kremla stwierdził, że "poziom zaangażowania USA w konflikt w Ukrainie stale rośnie i nie ma podstaw, aby sądzić, że osiągnie jakąś granicę i nie pójdzie dalej" - powiedział cytowany przez rosyjską propagandową agencję TASS Dmitrij Pieskow. Jego zdaniem Stany Zjednoczone nie są skłonne do uregulowania sytuacji w Ukrainie, co może prowadzić jedynie do eskalacji konfliktu.
W swojej wypowiedzi skrytykował także władze USA za "zmuszanie krajów europejskich do zwiększania wydatków na obronność". - USA odgrywają destrukcyjną rolę na kontynencie europejskim z punktu widzenia bezpieczeństwa - stwierdził rosyjski polityk.
Przypomnijmy, Rosja od 24 lutego 2022 roku prowadzi pełnoskalową wojnę z Ukrainą. Wojska Putina napadły na kraj i od wielu miesięcy bombardują ukraińskie miasta i budynki cywilne, w tym nawet szkoły i szpitale. Zachód pomaga Ukrainie poprzez przekazywanie sprzętu i pieniędzy na środki niezbędne do obrony przed napastnikiem.