Ameryka ucieka Europie. "Między UE a Stanami Zjednoczonymi pojawiła się duża luka w PKB, napędzana głównie przez wyraźniejsze spowolnienie wzrostu produktywności w Europie. W przeliczeniu na jednego mieszkańca, realny dochód wzrósł prawie dwukrotnie bardziej w USA niż w UE od 2000 roku" - zauważają autorzy raportu. "Przez większość tego okresu spowolnienie było postrzegane jako niedogodność, ale nie katastrofa" - piszą i wskazują, że Europa powinna zmienić myślenie o własnej gospodarce.
"W świecie stabilnej geopolityki nie mieliśmy powodu, by obawiać się rosnącej zależności od krajów, co do których spodziewaliśmy się, że pozostaną naszymi przyjaciółmi. Ale fundamenty, na których budowaliśmy, są teraz niepewne. Poprzedni globalny paradygmat zanika. Wygląda na to, że era szybkiego wzrostu światowego handlu minęła, a firmy z UE stoją w obliczu zarówno większej konkurencji z zagranicy, jak i mniejszego dostępu do rynków zagranicznych" - czytamy dalej.
Wśród grzechów Europejczyków Mario Draghi wymienia m.in. przegapienie rewolucji technologicznej. Tylko 4 z 50 największych firm technologicznych na świecie to firmy europejskie.
"Jeśli Europa nie stanie się bardziej produktywna, będziemy zmuszeni dokonać wyboru. Nie będziemy w stanie stać się jednocześnie liderem w dziedzinie nowych technologii, liderem odpowiedzialności klimatycznej i niezależnym graczem na arenie światowej. Będziemy musieli ograniczyć niektóre, jeśli nie wszystkie, nasze ambicje" - przewiduje pesymistycznie Włoch.
Wyodrębnił trzy obszary, w których Europa powinna zacząć działać, aby pozostać konkurencyjną na światowych rynkach. Wskazał: rozwijanie innowacyjnych rozwiązań na gruncie dojrzałych technologii, sprzężenia celów klimatycznych z rozwojem europejskiego przemysłu oraz inwestowania w bezpieczeństwo i mniejszą zależność Europy od globalnych partnerów. Autorzy raportu wyliczyli, że aby skutecznie zrealizować te cele potrzeba dodatkowo od 750 do 800 mld euro rocznie.
Skąd nagle znaleźć takie środki? Zespół, który pracował pod okiem Włocha, ma kilka pomysłów. Przede wszystkim Unia Europejska powinna finansować inwestycje poprzez dalsze emisje wspólnego długu wzorem Funduszu Odbudowy. Byłyby to pieniądze pozyskiwane przez Komisję Europejską z rynków w formie pożyczek. W ocenie ekspertów powinno to doprowadzić do głębszego i bardziej płynnego rynku obligacji UE, co z kolei mogłoby wspierać integrację rynków kapitałowych - prywatnego źródła finansowania inwestycji w UE.
"UE może zaspokoić te potrzeby inwestycyjne bez nadmiernego obciążania zasobów europejskiej gospodarki, ale sektor prywatny będzie potrzebował wsparcia publicznego, aby sfinansować ten plan. Wymagany bodziec dla inwestycji prywatnych będzie miał pewien wpływ na finanse publiczne, ale wzrost produktywności może zmniejszyć ostatecznie koszty fiskalne" - wskazano w raporcie.