"Linie lotnicze zazwyczaj surowo zabraniają wprowadzania gryzoni na pokład samolotu, ponieważ zwierzęta te mogą przegryźć przewody elektryczne, które są kluczowe dla funkcjonowania samolotu - podkreśla "The Guardian". Do zaskakującej sytuacji doszło w samolocie linii SAS, który leciał z Oslo do Malagi.
"Wierzcie lub nie. Kobieta obok mnie otworzyła jedzenie i wyskoczyła z niego mysz" - napisał na Facebooku jeden z pasażerów. Po tym incydencie samolot wylądował w Kopenhadze, a pasażerowie dotarli do Malagi na pokładzie innej maszyny. - To coś, co zdarza się niezwykle rzadko. Ustanowiliśmy procedury na takie sytuacje, które obejmują również przegląd posiłków z naszymi dostawcami, aby upewnić się, że to się nie powtórzy - wyjaśnia w komunikacie rzecznik SAS. "The Guardian" przypomina, że to nie pierwszy raz, kiedy gryzoń wywołał zamieszanie na pokładzie samolotu.
W 2017 r. samolot British Airways, który miał lecieć do San Francisco, nie wystartował z lotniska Heathrow w Londynie, po tym jak na pokładzie zauważono mysz. Po czterogodzinnym opóźnieniu pasażerowie udali się w podróż na pokładzie innej maszyny. To opóźnienie kosztowało brytyjskie linie lotnicze około 250 000 funtów. "The Guardian" podaje, że nieplanowane lądowania nie zawsze są spowodowane problemami technicznymi. W zeszłym roku lot United Airlines z Houston do Amsterdamu został przekierowany do Chicago po tym, jak niesforny pasażer klasy biznesowej awanturował się, ponieważ wybrany przez niego posiłek był akurat niedostępny.